przyjaźń damsko męska a seks

Kiedy mężczyźnie marzy się seks, a kobiecie przyjaźń

Dzieli nas granica, którą narysowałam sobie w głowie. Widzę wyraźną kreskę. Tutaj jestem ja, obok jest on. Gdybyśmy postanowili przekroczyć tę kreskę, tę grubą linię, popełnilibyśmy poważny błąd. Niewybaczalny. I nie chodzi o to, że wszyscy wokół czuliby się z tym źle. Chociaż na pewno by tak było. Tylko o niesmak, który pozostałby wówczas we mnie. O ból i niechęć do siebie.

– Podobasz mi się, jesteś bardzo atrakcyjna. – Mówi zza granicy, zza grubej krechy. Po angielsku.

– Dziękuję, bardzo mi miło, ale pamiętaj o tym, że jestem zaręczona.

– Pamiętam. Ale pożądanie to coś poza moją kontrolą. Nie jestem w stanie go wyłączyć.

Myślę o wszystkich chłopakach, z którymi się kumplowałam. Czy któryś z nich też mnie pożądał? Czy należy o tym w ogóle sobie mówić?

– Zazwyczaj mężczyźni o tym nie mówią. Rzadko to słyszę, odkąd jestem w związku. Chociaż nawiązuję z nimi znajomości, rozmawiam, spotykam się.

Ostatecznie widzę w mężczyznach przyjaciół. Kumpli. Ziomków do wymieniania się myślami, nie śliną. Dodaję:

– Nie warto patrzeć na ludzi tylko przez pryzmat ich ciała. Urody. Równie ważne jest to, co mają do przekazania. Ich wiedza, myśli. Mnie to szalenie inspiruje. Potrzebuję tego.

Przyznaje mi rację. Nie odchodzi, rozmawia ze mną przez całą noc. Kreska nadal jest wyraźna, nic się nie zmieniło. W tle słychać muzykę, śmiech, radosne głosy. Siedzimy w czeskim klubie, do którego przyszłam z bratem.

Pożądanie kontra miłość

Zazwyczaj ludzie pytają się: czy przyjaźń kobiety i mężczyzny może przerodzić się w miłość? Zapominają wówczas, że miłość to długa, piesza wędrówka. Że oznacza znacznie więcej niż chęć złapania kogoś za cycek, pośladek, muśnięcia ustami jego szyi i kręcenia językiem kółek wokół jego języka. Bo nie wierzę w miłość, która pojawia się ot tak. Ale w pożądanie owszem.

Wystarczy patrzeć. Jak ktoś tańczy, porusza biodrami w rytm muzyki, jak dotyka swoich włosów. Słuchać jego głosu. Czuć bliskość ciała. Wymienić kilka zdań. Pstryk. Do głowy napływają myśli. Są ciepłe i lepkie. Słodkie niczym miód wlewany do czarnej herbaty. Pstryk. Trudno jest je powstrzymać. Przypominają nachalnego kolesia, który nie odchodzi od kobiety, słysząc wyraźne: spierdalaj.

Dlatego relacje kobiet i mężczyzn, w których w grę nie wchodzi słowo związek, bywają szalenie niebezpieczne. Nie potrzeba żadnej miłości. Ba, żadnej przyjaźni.

Wymuszanie seksu i nachalne typki

Nie zawsze miałam ochotę na zawieranie bliskich znajomości, kiedy byłam singielką. Mimo mojego zachowania, które sugerowało wyłącznie chęć rozmowy, spotykałam się z nachalnymi mężczyznami. Którzy myśleli penisem. Wydawało im się, że mogą od kobiety wymagać – seksu, pocałunków, podporządkowania. Byli w błędzie.

Teraz jestem w związku. Dlatego traktuję innych mężczyzn, jak kumpli. I nie wstydzę się tego, że nie tylko dziewczyny mi w głowie. Bo chcę zawierać znajomości z interesującymi osobami, bez względu na płeć. Chcę upijać się rozmowami, poznawać cudze doświadczenia. Dzięki nim więcej rozumiem, więcej czuję i nieustannie się uczę.

Ale żaden mężczyzna, choćby kobieta była samotna i wyzywająco ubrana, nie ma prawa żądać seksu. W mojej głowie przesuwają się dziesiątki twarzy, kiedy o tym myślę. O mężczyznach, którzy podchodzili do mnie i do moich znajomych, nastawiając się na cielesną ucztę. Słysząc: nie – zazwyczaj odchodzili. Ale nie wszyscy.

Dlatego zaczęłam pytać siebie: czy można się z kimś kumplować, mimo pożądania? Mimo tego, że jedna strona myśli o seksie, a druga wyłącznie o przyjaźni? No i przede wszystkim: skąd ja mam do cholery wiedzieć, że właśnie ten facet mnie pożąda? Przecież bywa, że rozgryzienie zamiarów drugiej osoby jest kosmicznie trudne. Nie sposób wyczytać z cudzej twarzy każdej myśli. Szczególnie wtedy, kiedy nałożyło się na człowieka kalkę, stworzoną z własnych wyobrażeń.

Niejasność

Śmiem sądzić, że mówienie o oczekiwaniach względem siebie, pozwala umiejscowić znajomość w odpowiednim pudełeczku w głowie. Brakuje mi tego. Takiej swobody powiedzenia sobie: podobasz mi się, chociaż wiem, że nie mogę niczego od ciebie oczekiwać. Pożądam cię, ale nigdy nie wymuszę na tobie seksu. Ani nie odejdę, kiedy mi go odmówisz.

Większość moich relacji, odkąd jestem w związku, była niejasna. Nie wiedziałam, czy ktoś ze mną rozmawia, bo mnie lubi, czy go pociągam. Poczułam się zdziwiona i zdezorientowana, gdy podczas ostatniego weekendu usłyszałam: podobasz mi się, jesteś bardzo atrakcyjna. I kiedy odmówiłam przekroczenia wyznaczonej przeze mnie granicy, wszystko wróciło do normy. Mężczyzna nie odszedł, aby poszukać innej kobiety. Nie był także nachalny. Natomiast mówił o tym, że pożądanie trudno wyciszyć. Że bywa dominujące, truje myśli.

Ale to nie oznacza, że ono kiedyś nie wygaśnie. Tak samo bezwolnie, jak się pojawiło.

Spodziewałam się innego obrotu wspomnianej przeze mnie sytuacji. Przywykłam, że mężczyźni chcą seksu albo rozmowy. Czasem połączenia, ale znacznie rzadziej tego drugiego. I że nie otrzymując tego, zwyczajnie się wycofują. Wylewają w myślach ogromne wiadro przekleństw na kobietę, która im odmówiła. Traktują tę odmowę osobiście. Jakby była kolejną bolesną raną na ich duszy. Jakby ściskała w pięści ich samoocenę.

Chciałabym, żeby było inaczej. Tak, jak tamtego wieczoru.

Marzy mi się wzajemny szacunek. Mężczyzn do kobiet. I kobiet do mężczyzn. Zrozumienie. Przecież kobiety też pożądają. Ba, pragną seksu. Tym samym również powinny liczyć się z odmową. Fantazje o innych ludziach są normalne. Ale przenoszenie ich do rzeczywistości, kiedy druga strona tego nie chce – to niebezpieczne przekraczanie granicy. To psucie tej osoby od środka, jakby była kawałkiem papieru, który można podpalić. To traktowanie jej niczym własności, uroczego przedmiotu.

M.

PS tytuł mógłby brzmieć również: kiedy kobiecie marzy się seks, a mężczyźnie przyjaźń, ale dzielę się przede wszystkim własnymi doświadczeniami.


Kliknij w obrazek i dołącz do mojej grupy Dyskusje na poziomie!

Kliknij TUTAJ i polub mój fanpage!

4 przemyślenia nt. „Kiedy mężczyźnie marzy się seks, a kobiecie przyjaźń

  1. “Śmiem sądzić, że mówienie o oczekiwaniach względem siebie, pozwala umiejscowić znajomość w odpowiednim pudełeczku w głowie” – piękne! Gdyby było tak, jak napisałaś, wszytko byłoby bardziej proste… I ten szacunek, dżentelmen prawdziwy…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *