kto powinien zrobić pierwszy krok do związku

Kobiety podrywają – czyli kto powinien zrobić pierwszy krok?

Wyrosłam w przekonaniu, że do mężczyzny należy pierwszy krok. Że powinien biegać za kobietą, jak pies za suką. Łapać ją za sukienkę, przyciągać i odpychać, uwodzić. Kupować czerwone róże, czekoladki i słodkie wino, a później sukienki, błyszczyki i kanapę do wspólnego domu. Że powinien czekać, aż kobieta się zastanowi. Aż przystanie na chwilę, żeby mógł ją dogonić i delikatnie pocałować. Bo to wszystko miało dziać się powoli. On musiał sobie zasłużyć na bliskość. Zawalczyć o nią, udowodnić, że warto właśnie z nim pić herbatę o szóstej rano przed pracą.

Ale to już nieprawda. To przeterminowane myśli, które ktoś włożył do słoiczka i o nich zapomniał.

Historia pierwszej randki

Gdyby ktoś mi powiedział, że ten mężczyzna, ten o którego tak zawzięcie walczyłam, oświadczy mi się – machnęłabym ręką, śmiejąc się. Stop. Najpierw bawiłoby mnie przede wszystkim to, że w ogóle będę o niego zabiegać. Bo przez długi czas był dla mnie wyłącznie kumplem, niczym niewyróżniającym się chłopakiem z uczelni.

Ale później zbzikowałam. Kiedy był blisko mnie, czułam się naelektryzowana. To było poza mną, poza moją kontrolą. Pragnęłam go, chociaż niemal się nie znaliśmy. Dlatego się do niego dosiadłam podczas imprezy, którą organizowała koleżanka z uczelni, dlatego do niego napisałam.

Przestałam myśleć, że to on powinien zainicjować pierwsze spotkanie, pierwszy kontakt. Nie chciałam czekać i zastanawiać się, czy mu się podobam. Mogłabym tak czekać do teraz. Albo co gorsza – całe życie. Na kogokolwiek. Na miłość, pocałunki smakujące truskawkami i dotyk męskiej dłoni na karku. Na długie rozmowy przy zgaszonym świetle, picie kawy i dzielenie się z kimś swoimi sekretami. Pokazywanie komuś najboleśniejszych ran i ich leczenie. Ale ja chciałam o niego zawalczyć. Przekonać się, czy nie oszalałam bezpodstawnie.

Umówiliśmy się. Chciał odwołać spotkanie kilkadziesiąt minut przed jego rozpoczęciem. Czuł się paskudnie, zmagał się z problemem. Do czasu. Do momentu, kiedy usiedliśmy naprzeciwko siebie, śmiejąc się i patrząc sobie w oczy.

Kto powinien zrobić pierwszy krok

Luby czasem mówi mi, że zeszliśmy się dzięki mojej odwadze. Nie miał przecież pojęcia, że wariuję na jego punkcie, że mam w głowie watę cukrową, a w brzuchu setki różowych motyli. Byłam jego koleżanką. Zwykłą dziewczyną. Od krótkich rozmów i spojrzeń, wysyłania sobie zabawnych linków i picia wódki. Prawdopodobnie byłabym nią dalej.

Wychodzę z założenia, że warto działać. Rysować ścieżkę do celu, a później nią podążać. Ale bez zamykania się na inne możliwości, inne drogi. To dotyczy również relacji. Teraz bawi mnie myśl, że miałabym stracić okazję na wspaniały związek albo znajomość, tylko z powodu swojej dumy. Z powodu płci. Bo nieraz w głowie szumiało mi od starych prawd. Od bzdur śmierdzących stęchlizną. Że kobieta powinna czekać, absolutnie się nie wychylać, nie podrywać mężczyzny.

Skrajności są złe. Nachalne kobiety, wypisujące kilkadziesiąt wiadomości do mężczyzn swoich marzeń i proszące o szansę, o choćby jeden pocałunek, popełniają poważny błąd. I odwrotnie. Mężczyźni, którzy przypominają psy popiskujące przy obiedzie, przyprawiają o ciarki. Ale wzajemne proponowanie sobie randek jest zupełnie normalne. Bez względu na płeć. Mimo wszystko słyszę czasem, że pierwszy krok to męska działka.

Kobiety nie muszą się wstydzić, że podrywają mężczyzn

Bierne kobiety mogą umawiać się wyłącznie z mężczyznami, którzy widzą w nich słodkie księżniczki. Spełnienie swoich marzeń. Trzymanie się za pomarszczone ręce za kilkadziesiąt lat. Jak na zdjęciach wrzucanych do sieci. Problem pojawia się wtedy, kiedy żadnego z tych mężczyzn nie ma się ochoty wrzucić do woreczka o nazwie przyszłość. Kiedy każdy jest na chwilę. Tylko teraz. Żeby pieścić złudzeniem bliskości.

Dlatego warto przejąć inicjatywę. Podchodzić do mężczyzn, pisać do nich, umawiać się na kawę. Bez używania beznadziejnych tekstów i przesadzonego flirtu. Bo drugą osobę przede wszystkim trzeba sobą zainteresować. Być może nie skończy się na związku, tylko na przyjaźni. Albo na dobrym koleżeństwie.

I nie chodzi o to, żeby być na każde zawołanie. Żeby pozbawić mężczyznę roli zdobywcy, uniemożliwić mu działanie. Zablokować możliwość proponowania randek. Równowaga jest szalenie istotna. Tak samo mężczyzna nie powinien zasypywać kobiety propozycjami, bo inaczej ją zmiażdży, podepcze, pozbawi powietrza. Ale płeć nie gra roli, gdy wszystko przebiega naturalnie. Nie jest przytłaczające.

Pierwszy krok, który wykonałam w kierunku lubego, oznaczał początek długiej wędrówki wspólną drogą. Bywało, że chcieliśmy z niej zboczyć. Że było nam szalenie trudno. Przetrwaliśmy poważne kryzysy, ale przeżyliśmy też niesamowite chwile. Nie wstydzę się mówić, że pierwsza złapałam za dłoń mężczyznę mojego życia. Ba, czuję dumę. To wymagało odwagi. I zaparcia.

Nieustannie wierzę, że nasza droga jest kosmicznie długa, a najpiękniejsze momenty wciąż są przed nami.

M.


Kliknij w obrazek i dołącz do mojej grupy Dyskusje na poziomie!

Kliknij TUTAJ i polub mój fanpage!

6 przemyśleń nt. „Kobiety podrywają – czyli kto powinien zrobić pierwszy krok?

  1. A ja mam nadzieję, że niedługo te wszystkie tego typu słoiczki z przeterminowanymi myślami zostaną zutylizowane. Nie jest ważne przecież, kto wykonuje pierwszy krok, ale to, do czego ten krok zbliża i to, żeby potem już iść razem w jednym kierunku. 😉

  2. Twoje teksty praktycznie zawsze mogę odnieść do siebie, pomimo tego, że nie jestem w związku. Tak jest i tym razem. Poznałam jakieś półtora miesiąca temu chłopaka, który od pierwszej chwili mi się spodobał, ale oczywiście czekałam na jakiś ruch z jego strony. W międzyczasie dowiedziałam się, że ma problem z nawiązywaniem relacji. Czasem kusi mnie, żeby zagadać, zainicjować kontakt, z drugiej strony moja kobieca duma i przekonania, o których napisałaś na początku mi na to nie pozwalają. Poczułam, że mamy wiele wspólnego, że myślimy podobnie, że z drugiej strony w pewnych kwestiach jesteśmy przeciwieństwami, pojawiła się duża ciekawość jego osoby. Z drugiej strony jest niepewność czy on chociaż w niewielkim stopniu podziela moje odczucia i czy ma ochotę się poznać, ale przeszkadza mu jego nieśmiałość i izolowanie się czy po prostu nie jest tym zainteresowany. Postanowiłam czekać, ale czasem już to czekanie mnie dobija. Chyba muszę zaryzykować, bajkowy świat wyobraźni może się szybko skończyć, ale mam tego świadomość tak, jak i tego, że owy świat mnie nie satysfakcjonuje i że wolę rzeczywistość, jaka by ona nie była.

  3. Cześć. Mam pytanie trochę nie na temat, bo Twoje wpisy rozjaśniają mi bałagan w głowie – co myślisz na temat wymagań stawianych mężczyznom co do wierności? Co jest przesadą, a co normalne kiedy się kogoś kocha?

    1. Myślę, że w związku, w którym dwie osoby umawiają się na bycie tylko ze sobą, niedopuszczalne są zdrady, czy kłamanie w kwestii tego z kim się rozmawia albo spędza czas. Natomiast nie warto mężczyzny ograniczać, jeśli chodzi o kontakty z koleżankami. Uważam, że kobiety i mężczyźni będący w związkach, mogą mieć przyjaciół płci przeciwnej, o ile to nigdy nie wykraczało ani nie wykracza poza przyjaźń. Więc zdrady, tajemnice są według mnie niedopuszczalne, ale też nie można drugiej osoby totalnie ograniczać w życiu towarzyskim. 🙂

      No i niezdrowe są też wszelkie awantury na podstawie domysłów, czy testowanie czyjejś wierności (podstawianie koleżanek i tym podobne).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *