błędy popełniane przez singielki w relacjach z mężczyznami

Błędy popełniane przez singielki w relacjach z mężczyznami

Pogoń za związkiem, za buziakami w czubek głowy na dobranoc i wspólnym piciem kawy, jest niszcząca. Przeszłam przez to. Pragnęłam drugiego człowieka tak bardzo, że zapomniałam o sobie. O swoim szczęściu i godności. O tym, że jestem cholernie ważna i zasługuję na dobre relacje. Bez proszenia o nie.

Życie szalenie często przypomina wyścig. Byle tylko zdążyć. Byle mieć partnera, urodzić dzieci. Byle nie za późno. Nie później niż wszyscy znajomi. Bo za późno jest starość, zmarszczki, cycki ciągnące się po ziemi i zazdrość. Niechęć do młodych. Którzy robią zaledwie pierwszy krok, żeby wpaść w wir wyścigu. I poczuć presję.

Byle z kimś być. Byle nie spać samotnie w dużym łóżku z Ikei.

 Poczekalnia

– Znowu nie poznałyśmy nikogo ciekawego. Mam okropny nastrój.

– Nawet, jak się rozdzieliłyśmy i tańczyłyśmy osobno. Też nic.

– No nic. Odechciało mi się wychodzić. Kolesie są beznadziejni, tylko tańczą w miejscu. Zapalmy papierosa.

*

– Myślisz o nas poważnie? To znaczy, czy chciałbyś, żebyśmy byli kiedyś parą?

– Ale ja nic nie myślę. Po prostu chcę się z tobą umawiać. Niedawno rozstałem się z dziewczyną.

– Wiem, że byłeś z inną i zerwaliście. Tylko, że ja muszę wiedzieć, jak ty podchodzisz do znajomości ze mną. Bo wiesz. Ja się już angażować zaczęłam.

– Naciskasz już od jakiegoś czasu. Ciągle zadajesz to samo pytanie. Nie, nie chcę z tobą być. Nie jestem na to gotowy.

– Czyli to koniec.

*

– Pocałował mnie. Nie myślę o nim serio, ale on o mnie chyba tak.

– To dlaczego pozwoliłaś się pocałować?

– Nie chciałam, żeby było mu przykro. Siedzieliśmy w samochodzie, to było chyba nasze szóste spotkanie. Starał się chłopak. Całował okropnie, ruszał językiem, jakby polewę z ciasta zlizywał. Nie będę z nim.

– Skoro wiedziałaś, że nic z tego nie będzie – po co to wszystko?

– Z samotności. Z nudy. Pewnie po to, żeby poczuć coś więcej, dotknąć drugiego człowieka.

Błędy popełniane przez singielki

Podstawowa nieprawidłowość zachodzi w myśleniu. Jest jak choroba, jak poszukiwanie wymarzonego domu bez wyobrażenia, jak ten dom powinien wyglądać. Bo nie chodzi o to, żeby szukać miłości, żeby znaleźć ją w kimkolwiek. Chodzić i uderzać do drzwi, do każdego serca i sprawdzać, czy znalazło się brakujący kawałek układanki, spełnienie. Truć sobie głowę niemal każdego dnia poszukiwaniami. Chodzi wyłącznie o to, by przypadkiem natknąć się na kogoś, kto słysząc słowo związek nie zatka sobie uszu i nie przejdzie drugą stronę ulicy. Kogo będzie można kochać.

Ale żeby się na niego natknąć, trzeba wchodzić w relacje. To nie dzieje się ot tak, bez wysiłku. Bez odrzuceń i łez. Wierzę, naprawdę wierzę, że postrzeganie każdego mężczyzny, jakby był wyzwaniem, kimś do kochania, do zdobycia, to cholerny błąd. To zamykanie sobie drogi do przyjaźni, ciekawych znajomości. To niszczenie samego siebie pragnieniem, którego zaspokojenie powinno być naturalne. Intuicyjne.

Wydawało mi się dawniej, że samotność, brak mężczyzny u boku, to niemal synonim bycia brzydką, niechcianą, niepożądaną. Że wszystko zależy od ilości chłopaków, którzy się na widok konkretnego kobiecego ciała ślinią. I był taki okres w moim życiu, kiedy chodziłam na randki, aby podnieść swoją samoocenę. Ba, wchodziłam w związki, chociaż to nie było w pełni świadome, by czuć się wartościową dziewczyną.

Dlatego postanowiłam napisać o moich błędach, które popełniałam w relacjach z mężczyznami jako singielka. Ale też o takich, które mam okazję na co dzień obserwować.

Myślenie, że mężczyzna powinien być z kobietą zawsze w kontakcie

Bzzt. Bzzt. Bzzt. To dźwięk wibracji, który pochodzi z męskiego telefonu. Bzzt. Bzzt. Wiadomości. Gdyby były zapakowane w koperty, jak listy – najprawdopodobniej nie mieściłyby się w skrzynce. Ale to tylko wiadomości, w dodatku przychodzące na jeden z komunikatorów. Więc o pojemności nie ma mowy.

Gdzie jesteś?

Czytasz to, co piszę?

Dlaczego nie odpisujesz?

Halo!

Minęło 15 minut, a ty dalej nic!

Na pewno masz telefon przy sobie.

Dlaczego nie mówisz mi, co robisz?

Jesteś z kumplami?

Myślę o Tobie.

Ciągle jesteś niedostępny, co robisz?

Jutrzejsze spotkanie jest aktualne?

Halo!

Żyjesz?

Czuję, że mnie lekceważysz. Byłeś na kilka minut dostępny na Facebooku. Nie wiem, czy powinniśmy się jutro spotkać.

Dlaczego wciąż nie odpisujesz?

I tak dalej, i tak dalej.

Po pierwsze mężczyzna może być czymś zajęty. Gdyby nieustanie trzymał telefon w dłoni i odpisywał na wiadomości, nie zrobiłby prawdopodobnie w ciągu dnia wielu rzeczy, które sobie zaplanował. Jest czas na rozmowę, ale też na obowiązki. Po drugie – wypisywanie kilkunastu, a czasem nawet kilkudziesięciu wiadomości, zanim mężczyzna zdąży je przeczytać – jest szaleństwem. Jest wykopaniem sobie dziury w ziemi i wskoczenie do niej, jakby to był basen z kulkami dla dzieci.

Cierpliwość – słowo klucz.

Rozmowy o dzieciach i ślubie, kiedy nie jest się w związku

Wystarczy wyobrazić sobie mężczyznę, który stoi obok jabłoni. Tak, obok drzewa, na którym rosną jabłka. Najładniejsze jabłko rośnie gdzieś wysoko i on je nagle dostrzega. Chce iść po drabinę, wspiąć się po niej i własną dłonią to jabłko zerwać.

Stoi jeszcze chwilę, spogląda na to jabłko, aż tu nagle bum. Właśnie jego wymarzone jabłko spada mu na twarz i nabija guza. Identycznie dzieje się wtedy, kiedy kobieta niemal oświadcza się mężczyźnie, zanim on ją w ogóle zdąży zaprosić na pierwszą poważną randkę.

Błaganie o szansę, spotkanie, wiadomość

Nie ma chyba niczego mniej atrakcyjnego, niż człowiek chodzący na kolanach za drugim człowiekiem. Niż mówienie, że zrobi się dla kogoś wszystko, chociaż się nie wie, czy w ogóle warto. Zazwyczaj nie warto. Naprawdę.

Szczególnie wtedy, kiedy jest się dla niego niewidzialnym. Jak skład powietrza.

Wychodzenie z założenia, że tylko mężczyzna może zacząć znajomość

Odrzucenie boli. Zawstydza i negatywnie wpływa na samoocenę. Ale tylko kobiety, które mają odwagę, żeby rozpoczynać znajomości z różnymi mężczyznami, inicjować spotkania i rozmowy, mają możliwość poznać kogoś, o kim marzą. Nawet wtedy, kiedy on nie zwraca na nie uwagi. Inaczej szanse spadają. Wybór zawęża się do mężczyzn, którzy robią pierwszy krok.

Napisałam niedawno na ten temat tekst. Wystarczy kliknąć tutaj, żeby go przeczytać.

Chęć bycia z kimkolwiek

Sami jesteśmy od zawsze. I na zawsze. Bo bez względu na to, czy jest się w związku, czy ma się bliskie relacje z rodziną, czy jest się jedynym mieszkańcem danej wsi – żyje się wyłącznie w swojej głowie. Ze sobą. W związku ze swoimi myślami. Drugi człowiek obok to odpowiedzialność. To budowanie czegoś poważnego i potężnego. Nie zapchaj-dziura. Nie szmata, którą można zasłonić nos, żeby nie czuć smrodu. Bo śmierdzieć i tak będzie.

Nie warto ulegać presji, że trzeba kogoś mieć. Że to definiuje człowieka. Bo związek z kimkolwiek, z kimś kogo się nie kocha, to dopiero nieszczęście.

Traktowanie każdego mężczyzny, jak kandydata na partnera

Istnieją kobiety, które każdy ruch wykonany przez mężczyznę, postrzegają jako zaloty.

Uśmiecha się – marzy o mnie.

Patrzy mi się w oczy – marzy o mnie.

Głośno się śmieje – marzy o mnie.

Przepuszcza mnie w drzwiach – marzy o mnie.

Przytula mnie na pożegnanie – marzy o mnie.

Pisze wiadomość wieczorem – och, jak on marzy o mnie!

Ale mężczyźni mogą być też kumplami. Serio, serio.

Opowiadanie o byłych

To jak mówienie o badaniu kału podczas kolacji przy świecach.

– Wiesz, Tomek brał mnie co weekend do parku na spacer, robiliśmy piętnaście kółek wokół jeziorka i wracaliśmy do domu. Czasem wtedy strasznie pierdział, ale skoro byliśmy poza domem, w dodatku na świeżym powietrzu, to mu wybaczałam.

– Musiało być miło. – Kurde, kurde, kurde! Zabierzcie mnie stąd! Ratunku!

Naciskanie na związek

Istnieje idealny sposób na zniszczenie związku, który jeszcze się nie zaczął. Wystarczy niemal codziennie pytać się mężczyzny, czy to już związek, czy należy zmienić status na Facebooku i wrzucić zdjęcie z hasztagami #couplegoals i #loveforever.

Status: wolna

Teraz jestem tutaj – w związku z mężczyzną, którego kocham. Ale kiedyś, wcale nie w tak odległej przeszłości, byłam wolną dziewczyną, która nie wiedziała, jak postrzegać związki. I choć to zabrzmi banalnie, zresztą takie jest – dopiero w momencie, kiedy zupełnie wyluzowałam, kiedy przestałam mężczyzn traktować priorytetowo, udało mi się stworzyć dobrą relację.

Bo związek nie powinien być celem. Ani miłość, czy dzieci. To nie działa tak: pstryk, mam kogoś, ale mi fajnie. Związek to droga. Kręta i wyboista. I ogrom pracy. Wzruszające i nieprzyjemne sytuacje. Wyzwania. Dlatego warto poznawać ludzi. Po prostu, bez usilnych poszukiwań miłości. Bez myślenia, że to musi być już on, że to na pewno ten, bo ile można czekać.

Właśnie – w ogóle nie powinno się czekać.

M.

PS napisałam wyłącznie o singielkach, ponieważ poparłam tekst własnymi doświadczeniami lub obserwacjami innych kobiet. Wszystko to można odnieść również do mężczyzn.


Kliknij w obrazek poniżej i dołącz do mojej grupy Dyskusje na poziomie!

Kliknij TUTAJ i polub mój fanpage!

Jedno przemyślenie nt. „Błędy popełniane przez singielki w relacjach z mężczyznami

  1. Miałam dokładnie tak samo. Kiedy byłam singielką to było jak pole walki. Każdy mężczyzna stawał się potencjalnym Tym Kimś Na Życie. Kiedy udawałam, że mi nie zależy, zależało okropnie. Kiedy ktoś gdzieś tam zranił, udawałam, że nie boli, choć bolało. Teraz myślę, że to była chęć załatania jakiejś pustki, złożenia wszystkiego do kupy, żeby każdy puzzel się zgadzał. I w najmniej odpowiednim momencie, stało się i trwa do teraz, w zgodzie ze sobą 🙂
    Jednocześnie singielki są teraz bardziej świadome, jeśli nie wiedzą czego chcą, chociaż wiedzą, czego nie chcą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *