błędy popełniane przez mężczyzn na randkach

Błędy popełniane przez mężczyzn na randkach

Siedzimy na ławce. Czuję, że koleś totalnie odleciał. Patrzy na mnie maślanym wzrokiem, prostuje plecy, opowiada historię swojego życia. Wydaje mu się, że mnie to kręci, że jeszcze chwila i wtulę się w niego, jak w pluszowego misia. Ale w mojej głowie pulsuje tylko jedna myśl: czy bardzo nieładnie byłoby tak wstać i uciec, pobiec niczym sarna przez las? Siedzę. Trwam przy nim, chociaż wiem, że to szalenie brutalne. I przykre.

Wyciąga kalendarz.

– Czy mogłabyś mi powiedzieć, które dni w najbliższym miesiącu masz wolne? Chciałbym zaplanować nasze spotkania.

Kręci mi się w głowie od tego pytania.

– Nie planuję. Nie mam pojęcia.

Zastanawiam się, czy wypada kolesiowi powiedzieć, że odwala straszną kaszanę.

– No to może przez telefon już to ustalimy?

Czuję się, jakby ktoś usiadł mi na klatce piersiowej i próbował wcisnąć do ust kawałek znienawidzonego ciasta. Bezy na przykład. Niedługo później się żegnamy, na zawsze.

Męskie błędy popełniane na pierwszej randce

Przeżyłam okres namiętnego wychodzenia na randki. To przypomina sport. Albo rozmowę rekrutacyjną, podczas której katuje się drugą osobę swoim życiorysem. Tyle że nie mówi się o znajomości Excela, ani o tym umiejętności władania pięcioma językami na komunikatywnym poziomie. Tylko o grubych melanżach kończących się urwanym filmem, o znajomych, którym za chwilę stuknie trzydziestka i zaczną od nowa dziecinnieć, czasem o hajsie i o pracy w korpo. Żartuję. Gdyby tak było, przynajmniej mogłabym się szczerzyć zęby w szerokim uśmiechu.

Przyznaję – randkowałam już jako gówniara. Kiedy dostawałam wiadomość:

– Cześć! Umówisz się ze mną?

Patrzyłam na zdjęcie profilowe i jeśli widziałam na nim chłopaka godnego wynurzenia nosa ze swojego ciepłego pokoju, odpowiadałam:

– Pewnie!

Mogłabym tę czynność wówczas zapętlić. Rozpoczynałaby się od nowa, od nowa, od nowa, od nowa i od nowa. Czasem ja byłam przyczyną wszystkich nieszczęść, czasem oni. Mężczyźni z sieci, barów, klubów, ulicy i szkół.

O błędach popełnianych przez singielki w relacjach z mężczyznami pisałam niedawno, dlatego postanowiłam poznęcać się nad mężczyznami i pouśmiechać się do wspomnień o swoich pierwszych randkach.

Podwójna niespodzianka

Weźmy pod lupę na przykład sytuację, kiedy mężczyzna kosmicznie bardzo chce się przed kobietą popisać. Więc bierze ją do najdroższej restauracji w mieście, nie wspominając o tym wcześniej. W końcu kto nie lubi niespodzianek? Słodkich ciasteczek na dużym talerzu i czerwonego wina, dzięki któremu język odbija się swobodniej od podniebienia?

– Kochana, chciałem ci zrobić niespodziankę! – Mężczyzna puchnie z dumy, jest bezkonkurencyjny, jest jedynym samcem na ziemi.

Aż dochodzi do zapłaty.

– Okej, to płacimy każdy za swój posiłek?

I nieważne, że laska nie ma hajsu, że wcale by tu nie przyszła, bo nie stać ją nawet na nowe zimowe buty. Ale chuja tam. Płać dziewczyno, skoro przekroczyłaś ze mną próg restauracji.

Niespodzianka.*

Pierwsza randka, pierwszy pocałunek

Wpychanie kobiecie języka do ust jest przyjemne. Ale tylko wtedy, kiedy ona nie ma ochoty go chwilę później wypluć, ewentualnie pogryźć albo zapomnieć, że w ogóle znalazł się w jej wnętrzu. Owszem, jeśli dwie osoby tego chcą – natychmiast, chwilę po poznaniu, kiedy jeszcze ledwo pamiętają swoje imiona – to wszystko gra, nikt nie odczuwa dyskomfortu. Co innego, gdy kobieta wysyła wyraźne sygnały, że nie jest zainteresowana bliskością, a mimo to granica zostaje przekroczona.

Kiedyś tu była moja była

Opowiadanie o byłych przypomina grzebanie w koszu z brudnymi majtkami. Ani ich nie użyjesz, ani nie będziesz ich wąchać. Dlatego mieszanie ich z zupełnie nowymi majtkami, które mają szanse przetrwać lata i nie będą pozbawione koloru po dwóch praniach, to wyraźne nieporozumienie. Zawsze miałam ciarki na ciele, kiedy musiałam słuchać podobnych opowieści:

– Miałem taką ładną poprzednią dziewczynę. Wkładałem jej liściki z wyznaniami miłosnymi do torebki, a ona szalała z radości.

Albo, co gorsza:

– Jestem taki samotny, tyle dziewczyn mnie już odrzuciło, moje byłe to suki, świat jest zły, zjedzmy hot doga na stacji BP.

Jestem bezbłędny, kochana

Jeżdżę sportowym samochodem.

Mam dużego penisa.

I dużego psa.

I duży dom.

I duży garaż.

I duże banknoty w portfelu.

I dużo książek na półce.

I dużo szkoleń już za mną.

I dużo lasek na mnie leci.

I w ogóle, to mam duże ego, kochana.

Chyba się zakochałem

Bywa, że ludzie się mylą. Bywa, że trudność sprawia im odróżnienie zakochania od pożądania. Bywa, że serce przypomina im penisa i odwrotnie. Bo miłość to ogólnie trudna sprawa jest, ale żeby tak od razu?

Najpiękniejsze są wyznania miłosne po zakończeniu randki, pierwszej randki, kiedy ledwo wyswobodziło się z uścisku nachalnego typka, a chwilę później dostaje się z liścia w twarz, dostając wiadomość o treści: tęsknię i chyba już kocham, skarbie.

Bez przecinka przed skarbie, oczywiście.

Traktuję cię już poważnie

Co sądzisz o adopcji dzieci? Co gdybym był bezpłodny?

Jesteś jeszcze dziewicą?

Masturbujesz się?

Chodzisz do kościoła?

Gdybyś miała wybierać pomiędzy mną, a przyjaciółką – kogo byś wybrała?

Lubisz kawę, jak ja?

Jeśli ślub, to kościelny czy cywilny?

Nie przeszkadza ci mały penis?

He he. He he he.

Niewinne kłamstewka

Absolutnie rozumiem, że na pierwszej randce pragnie się przedstawić wyłącznie najlepszą wersję siebie. Jednak najważniejsze, żeby ta wersja jakkolwiek pokrywała się z rzeczywistością. Bo bajki są fajne, ale tylko w wersji drukowanej dla dzieci. Nie jest trudno zweryfikować, czy coś jest prawdą, jeśli to dotyczy codzienności. Szczególnie, kiedy relacja rozwija się.

Wychodzę z założenia, że związki powinny być od początku budowane na prawdzie. Każdy z nas jest trochę brzydki, trochę głupi i trochę niezdarny. Zależy jaką perspektywę się przyjmie.

Randka jest celem, nie relacja

Istnieją mężczyźni, którzy robią wszystko, żeby najlepiej wypaść na początku związku. Później wkładają kapcie, wypychają brzuch, pierdzą i nie myją pach. To podobny punkt do poprzedniego, jednak różni się tym, że tutaj nie ma umyślnych kłamstw. Jest po prostu łapanie ryby na przynętę, a kiedy ta już złapie, traktowanie jej jak swojej własności. Kogoś, kto jest stałą w życiu. Na dobre i złe.

Dlatego celem jest randka. Sprostanie oczekiwaniom podczas spotkania. Zachowywanie się, jakby to była rozmowa o pracę. I kiedy się tę pracę już dostanie, wywala się nogi na biurko, bierze się wolne tak często, jak to możliwe i zawala zadania. W im gorszej sytuacji jest pracodawca, w tym lepszej jest pracownik.

Kiedy chłopcy dają dupy, nie dziewczyny

Przeżyłam w życiu wiele ciekawych spotkań, poznałam ludzi, którzy namieszali mi w głowie na tyle, że jestem tutaj. Dzięki nim zrozumiałam, że nie ma w życiu żadnej stałej, bo jestem punkcikiem, który nieustannie przemieszcza się w przestrzeni. I albo się będę rozwijać albo zgniję w ciasnym pokoiku, otoczona ciasnymi umysłami. Niemniej zdarzały mi się też zabawne sytuacje podczas randek. Ba, czasem żenujące. I nic w tym niepokojącego – każdemu może się zdarzyć. Byle nie zdarzało się przez całe życie.

M.

* Niespodzianka – postanowiłam zaznaczyć ten moment w tekście, aby przekazać, że absolutnie popieram sytuację, kiedy kobieta i mężczyzna płacą za siebie. Nie uważam, że tylko mężczyzna jest od stawiania posiłków i dawania prezentów. Jednak uściślając – miałam na myśli zaproszenie kobiety na randkę w miejsce, które przerasta jej możliwości finansowe, bez wcześniejszego poinformowania jej o tym.

** Nie wszystkie przytoczone w tekście sytuacje przydarzyły się mi. 


Kliknij w obrazek i dołącz do mojej grupy Dyskusje na poziomie!

Kliknij TUTAJ i polub mój fanpage!

7 przemyśleń nt. „Błędy popełniane przez mężczyzn na randkach

  1. Aż mi się przypomniało jak na GG czy na fotce czy gdzieś w Internetach pisał do mnie koleś. Jakoś w moim wieku. Parę razy ze mną pisał z grzeczności odpisywałam, miałam wtedy chłopaka. On wiedział o tym, że mam chłopaka, no ale pisał dalej. Chciał się spotkać i truł mi tyłek, aż w końcu się spotkałam. Koleś na spotkaniu nic nie mówił. Ja sama jestem dość nieśmiała i nawijałam cholera wie o czym. Na pewno coś o króliku mówiłam. 😀 Pod koniec spotkania jak już miał jechać do domu autobusem się mnie pyta czy dam mu buziaka, bo on jutro ma urodziny. o_O Dziwny typ tyle powiem. xD Więcej się z nim nie spotkałam i mam nadzieję, że już do mnie nigdy nie napisze.

  2. Ło matko! Kalendarz – jakieś romantyczne to to! Ja spasowałam po romantycznych restauracjach, różach, czekoladkach i innych takich gestach, od których już mnie mdliło! Facecie, mężczyzno bądź mężczyzną romantykiem, a nie chodzącą breją cukru!

  3. Nie mam jakoś wiele randek za sobą, ale chyba najczęściej przydarzała mi się taka błyskawiczna miłość, czy przynajmniej szybkie jej wyznawanie. Dodałabym jeszcze spóźnienia, a tym bardziej bez uprzedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *