zdjęcia dziewczyn w social media

W social media sztos laska, na żywo jakaś płaska

Musicie wiedzieć jedną absolutnie ważną rzecz. Nie gardzę ludźmi, a przynajmniej bardzo się staram. Bywa, że w mojej głowie zasiada kilku sędziów, cholernie starych i niewdzięcznych zgredów, którzy pragną osądzać innych. Ktoś mi ich tam wepchnął uchem albo nosem, kiedy byłam mała. I choćbym bardzo chciała ich wypluć, oni wrośli we mnie, tak jak grzyb wrasta w drzewo. Dawniej ich zdanie było moim. Później zrozumiałam, że są głosem innych ludzi. Głosem całego świata zlepionego w jedno ciało, jak kulka plasteliny.

Nie słucham ich, bo mówią mi, że ktoś jest gorszy ode mnie. Że jest winny swojego losu. Że jest niemądry, skupiony tylko na wyglądzie, pozbawiony wartości. Oni noszą w sobie nienawiść, ja potrzebuję rozumieć. Chcę rozgryzać ludzi i ich losy. Przyczyny zachowań. Chcę wyciągać wnioski. Bo łatwiej jest gardzić. Mówić: w social media niby sztos laska, ale patrz stary – ona na żywo jest żałośnie płaska!

 Po dwóch stronach muru

Gdy byłam nastolatką, bardzo młodą i niemądrą nastolatką, marzyłam o krągłych piersiach, ponętnych ustach i kocich oczach. Bawią mnie teraz te marzenia, ale wówczas to był priorytet, coś co mnie definiowało i sprawiało, że czułam się przy ludziach pewnie. Spędzałam zatem wakacyjne noce, malując się z koleżanką, wypychając biustonosze czymkolwiek, co miałyśmy pod ręką i dobierając szpilki. Cyc był, biordrówki opinały dorodne pośladki, makijaż pokrywał twarz, jak szron trawę. I to się dla mnie liczyło.

Po dwóch stronach muru stoją ludzie, którzy się nienawidzą. To dziewczyny, jak ja dawniej, tyle że dzielące się zdjęciami swojego ciała w mediach społecznościowych. Trzymają w dłoniach drogie telefony, szukają dobrego światła, wypinają się, wydymają usta, poprawiają piersi i wciągają brzuchy. Pragną być najlepszą wersją siebie. Taką, która zasługuje na kilkaset serduszek na Instagramie. Która sprawi, że chłopcy zaczną grzebać sobie w majtkach i szaleć z podniecenia. Która doprowadzi inne dziewczyny do kosmicznej zazdrości, do obłędu. I do kompleksów.

Po drugiej stronie muru unosi się nienawiść. Jest jak czarna mgła i jak błoto, które zasysa nogi. To ludzie, których złoszczą te idealne ujęcia, zgrabne nogi i pełne usta. Bo to cholernie niesprawiedliwe, że człowiek jakiś już się rodzi. Że ma nos, jakby mu ktoś przywalił z piąchy i figurę w kształcie kwadratu, mimo diet i sportu. To wkurwia. To swędzi pod skórą. To rodzi dzisiejszy hejt.

Po dwóch stronach muru stoją dwie skrajności.

Social media kontra rzeczywistość

Umówmy się – wszyscy kreujemy siebie. Nikt nie chce pokazywać swoich niedoskonałości. Ściągać grubej skóry, pod którą jest się sobą. Brzydkim, spoconym, w powycieranych ubraniach. Bez makijażu i filtru z Instagrama. Bez otoczki bycia zajebistym człowiekiem. Człowiekiem sukcesu.

Zdjęcia są swego rodzaju wybawieniem. Łapią chwilę, tę konkretną chwilę, podczas której świat wydaje się być zaczarowany przez tęczowe jednorożce. Wszystko wygląda idealnie. Buzia nie błyszczy od nadmiaru sebum, tak jak latarnie odbijające się w jeziorze. Lekko zassane policzki wyszczuplają twarz, obrysowane kredką usta są pełne. I to, że później na ulicy wygląda się, jak siano oblepione wodorostami jest nieważne. Ani że znajomi komentują zdjęcia: cholera, ale się zmieniłaś! Sztos laska!, a podczas spotkania szepczą koleżankom do ucha: popatrz, hehe, tam siedzi ta mistrzyni photoshopa.

Każdy kojarzy jakąś dziewczynę, która do zdjęć wygina się w łuk i ma pięknie odstającą pupę. Tyle że naprawdę jej pupa nie jest wypukła. Ani krągła. I musi się zmierzyć z krytyką. Bo ludzie czują się oszukani. Wściekli, że to wszystko okazuje się być zwykłą ściemą. Że ta dziewczyna igrała z nimi. Drażni ich niesprawiedliwość.

*

– Znalazłam niedawno w sieci kolejną ładną dziewczynę, no i wiesz – ja się ostatnio czuję taka nijaka. Jak sprane spodnie. Bez wyrazu. Zaraz ci pokażę jej zdjęcia na Instagramie.

– Och, to ona! Czy ty wiesz, że ta typiara przerabia wszystkie zdjęcia? Że wygląda zupełnie inaczej na tych zdjęciach, które robią jej obcy ludzie? Nie myśl, że jest lepsza od ciebie.

– Naprawdę? Przecież jest przeurocza.

– Nie jest. I denerwuje mnie to, że jest dla innych wzorem. Cholernie mnie to drażni.

Pośrodku muru

Rozumiem te dziewczyny i rozumiem ludzi, którzy je krytykują. Bo wiem, że kiedy człowiek ładnie wychodzi na zdjęciu, czuje się ze sobą lepiej. Bardziej siebie lubi. I gdy widzi, że inni też tak myślą – w końcu lubią to zdjęcie albo dają mu serduszko, wokół jego serca unoszą się chmurki z waty cukrowej. Ale łatwo jest wpaść w pułapkę. Żyć mediami społecznościowymi, zamiast rzeczywistością. Udawać kogoś, kim się nie jest. Malować się specjalnie do zdjęć, szukać dobrego światła, jeździć w różne miejsca tylko po to, żeby mieć ciekawe ujęcie. Podchodzić do obcych ludzi i robić sobie z nimi selfie. Okłamywać siebie i innych.

Znowu ludzie, którzy krytykują zachowanie tych dziewczyn i ich zdjęcia, robią to zwykle niedelikatnie. Ba, robią to w paskudny sposób. Sypią w sieci wyzwiskami, jakby to był publiczny śmietnik, do którego można wrzucić spleśniałe żarcie i gówna swojego kota. Wyzywają od tapeciar, szukają śladów nieumiejętnego używania programów do zdjęć, wkręcają się w nienawiść. I nie myślą zupełnie o tym, że za takim zachowaniem, za wrzucaniem tych idealnych zdjęć do sieci może stać zupełny brak akceptacji siebie. Samotność. Smutek. Potrzeba bycia chwalonym, której nie sposób zaspokoić w bliskim otoczeniu.

Dlatego stoję pośrodku muru. I trzymam się tego, że na zdjęciu nie zawsze trzeba wyglądać idealnie. Że brak wydatnych pośladków, kilka pryszczy albo kilka kilogramów za dużo, to żaden dramat. Natomiast prawdziwe nieszczęście zaczyna się wtedy, kiedy granica pomiędzy rzeczywistością a mediami społecznościowymi rozmywa się. Kiedy każdy dzień to walka. O kciuka w górę i czerwone serduszko. O akceptację.

M.


Kliknij w obrazek i dołącz do mojej grupy Dyskusje na poziomie!

Kliknij TUTAJ i polub mój fanpage!

7 przemyśleń nt. „W social media sztos laska, na żywo jakaś płaska

    1. Myślę, że u mnie się na to składają trzy czynniki:
      – od zawsze uwielbiałam pisać i umiałam to robić dosyć płynnie
      – przeszłam kurs pisania prozy i piszę bardzo często teksty
      – czytam sporo książek, nie ograniczając się do jednego gatunku

      Dziękuje! 🙂

  1. Wooow piszesz sensownie, co do tematu to niestety internet daje dużo możliwości manewru by coś ukryć, coś sobie dopisać lub odjąć, a dziewczyny biorą cel nie do osiągnięcia za priorytet jak napisane tu. Świetnie piszesz ogólnie fajnie widać że wkładasz pracy w to.

  2. Też rozumiem obie strony, chyba nawet nie tyle jestem po środku, co jestem każdą stroną po trochu. Z jednej strony czasem mocno krytykuję dziewczyny, które wyginają się przed lustrami z telefonami, pokazując wielkie dekolty i wypinając tyłki, że niby są jak Kim. Z drugiej strony, ja do zdjęcia też nie staję na baczność, tylko pozuję, żeby wyjść jak najkorzystniej, a wcześniej poprawiam makijaż, a potem nakładam jakiś fajny filtr, bo lubię dobrze wychodzić na zdjęciach, przecież kto nie lubi? Tylko może nie do przesady, bo niektóre z tych instagramowych modelek chyba się zapominają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *