jak przestać szukać wymówek

Wymówki są cholernie wygodne – jak przestać ich szukać?

Żyjemy w kłamstwie. Lepkim i obrzydliwym kłamstwie. Opanowaliśmy do perfekcji wyszukiwanie wymówek, trzymanie się kurczowo jednej drogi i łudzenie się, że jakoś to będzie. Wiecie, samo się ułoży, pewnie istnieje los albo przeznaczenie. Ktoś zadecyduje za nas, a tak w ogóle to lepiej niczego nowego nie próbować, bo co jeśli się nie uda i ktoś nas wyśmieje. Zarechocze, jak żaba i powie: o matko, ty do niczego się nie nadajesz.

Oczywiście nie warto także myśleć, że można osiągnąć wszystko, że wystarczy marzyć i pstryk. Ale zawsze, absolutnie zawsze można osiągnąć trochę więcej.

Wielkie marzenia i brak działania

Ludzie marzą o domach, wielkich wakacjach, dobrze płatnej i satysfakcjonującej pracy. O związkach niczym z komedii romantycznych. Modnych ubraniach, prowadzeniu warsztatów, napisaniu własnej książki. Ale kiedy pytam ich, jak próbują spełniać te marzenia, słyszę że nie mają na to czasu, że są niedostatecznie mądrzy, mają inne zobowiązania albo zwyczajnie nie mają pojęcia od czego zacząć. I cholernie boją się, że nawalą. Że im się nie uda. Zakręcą się, jak na karuzeli, a później z niej wypadną. Strzelają wymówkami, jak szaleńcy z broni podczas nieudanego napadu. Czasem zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy.

Wymówka, którą zawsze raczyłam swoją duszę, brzmiała: jeszcze do tego nie dojrzałam. Jestem wciąż za młoda, aby to robić. Nie mam doświadczenia i odpowiedniej wiedzy. Kiedy będę miała rodzinę i maksymalnie dorosłe życie, najpewniej nałykam się wrażeń i będę je wypluwać w postaci mądrych zdań. Właśnie tak tłumaczyłam sobie fakt, że jeszcze nie zaczęłam pisać książki.

Nadal czasem mam ochotę się nad sobą rozczulić, założyć na głowę kocyk, zjeść bitą śmietanę prosto z opakowania i mówić sobie: nic nie musisz, och, nic nie musisz. Wystarczy, że będziesz oddychać, jeść i spać. Po prostu bądź. I tak dopadnie cię kiedyś starość, zwiotczy twoje ciało i zaśmieje ci się w twarz. Będziesz słyszeć trzeszczenie każdej kości i odczuwać potworny strach, że zaraz cię nie będzie. Że pryśniesz, jak bańka mydlana i nikt nie będzie o tobie myślał. Więc po prostu bądź.

Ale to jest cholernie wygodne. To jak siedzenie na kanapie i przerzucanie kanałów. Dzień w dzień, bez końca.

Robię to, czego zawsze się bałam

Śmiem sądzić, że wiele osób czegoś się boi, ale to tak się boi, że w ich żyłach krąży palący niepokój. Potykają się wówczas o własne nogi, wypluwają z siebie niemądre zdania i gubią drogę do domu. I ten lęk trzyma ich w przekonaniu, że nie muszą już dążyć do celu, jeśli po drodze pojawi się jakaś przeszkoda. To trochę jak przeskakiwanie przez wysokie betonowe ogrodzenie. Za nim może znajdować się piękny ogród albo agresywne psy. Tyle że psy częściej pojawiają się w naszych głowach.

Bałam się wystąpień publicznych, poznawania inteligentnych ludzi, pokazywania się na ważnych wydarzeniach. Wydawało mi się, że nie jestem dostatecznie fajna, aby ktoś mógł chcieć mnie poznać albo wysłuchać. Że jestem przezroczysta. I chociaż już od dawna wychodzę do ludzi, nadal walczę ze sobą. Czerpię z tego przyjemność i jednocześnie boję się, że nie zostanę zaakceptowana. To dla mnie dowód, że nie pozwalam sobie na wymówki. Zamiast tego wciąż szukam okazji, by uczyć się od innych. Bo każdy człowiek nosi w sobie niepowtarzalną lekcję.

Mogłabym powiedzieć: jestem jaka jestem, nie chcę się zmieniać, świecie akceptuj mnie. Mogłabym głosić, że jestem introwertykiem. Ale ja nie chcę wymówek, chcę żyć. Nie chcę siebie wkładać w ramy żadnej osobowości, nie chcę stworzyć jednowymiarowej siebie. Pragnę doświadczać.

Jak przestać szukać wymówek?

Wymówki przypominają ledwo słyszalne szepty. Czasem trudno zdać sobie sprawę, że nie podjęło się jakiegoś wyzwania z ich powodu. To kłamstewka przepychane w zupełnej ciemności. To jazda, podczas której patrzy się wyłącznie we wsteczne lusterka. Jednak przede wszystkim to niespełnione marzenia, niepokonane słabości i nijakie życie. Jak rosół na obiad i pobudki z przymusu.

Dlatego kluczowa jest świadomość, że szuka się wymówek i nie podejmuje żadnego działania. I nie chodzi o to, żeby w kilka dni przezwyciężyć wszystkie słabości, osiągnąć cel i stać się zupełnie innych człowiekiem. Istotne jest wprowadzanie stopniowo małych zmian. Przyglądanie się sobie. Podejmowanie decyzji. Nieobciążanie innych odpowiedzialnością za swoje niepowodzenia. Oraz wiara, że może się udać.

Sporo osób marzy o sylwetce niczym z gazety o zdrowym stylu życia. Wystarczy wyjść na ulicę, żeby przekonać się, że niewielu udało się to marzenie spełnić. I w tym przypadku również swoją rolę odgrywają wymówki. Ludzie mówią sobie, że lepiej jest zacząć ćwiczyć od pierwszego jakiegoś miesiąca. Albo po sylwestrze. Że nie mają czasu. Że karnet na siłownię jest za drogi, a w domu nie potrafią się skupić. Że wstyd iść biegać, bo sąsiedzi patrzą. Że życie jest zbyt krótkie, żeby nie zjeść ciastka. I później jest dupa, a nie spełnienie marzeń.

Ja absolutnie nie uważam, że bycie fit powinno być celem każdego człowieka. Ale skoro ktoś już sobie taki cel postawi, to niech ruszy tyłek i zacznie działać. Dlatego istotne jest, aby tworzyć plany, które są realne i później je wdrażać. To chociażby rozsądne podejście do ćwiczeń i niekatowanie się przez tydzień godzinnymi treningami, żeby później odpuścić. Bo pojawią się zakwasy i zmęczenie. I brak satysfakcjonujących efektów.

Życie nie jest zbyt krótkie, żeby nie móc pozwolić sobie na ciastko. Jest zbyt krótkie, by je stłamsić wymówkami. To rejs statkiem, w którym trzyma się ster we własnych dłoniach. I tylko od nas zależy, czy wypłyniemy na pełne morze, czy będziemy nieustannie szukać argumentów, by poruszać się jak najbliżej brzegu.

M.

INNY TEKST: Depresji czekoladą nie pokonasz – moja historia


Kliknij w obrazek i dołącz do mojej grupy Dyskusje na poziomie!

Kliknij też TUTAJ, aby polubić mój fanpage!

6 przemyśleń nt. „Wymówki są cholernie wygodne – jak przestać ich szukać?

  1. Dziękuję Ci za ten wpis. Dałaś mi do myślenia. Ja też szukałam wymówek. Chciałam prowadzić blog, ale ciągle znajdowałam sobie jakieś “ale”. “Jeszcze nie pora, nie jestem gotowa”. “To się nie uda”. Ciągle tylko czytałam inne blogi, komentarze na tych blogach, i marzyłam “Och, jak ja bym chciała mieć takich czytelników”… ale “Nie mam czasu na prowadzenie bloga, muszę się uczyć”! W końcu pomyślałam “Co ja mam, tak właściwie, do stracenia?”… więc założyłam blog, napisałam dwa wpisy i… przestałam, bo wróciłam do codziennej, całodziennej nauki. Minęło kilka tygodni i napisałam kolejny wpis, a później jeszcze jeden. Pisałam wpisy prawie codziennie. Zdecydowałam, że będę pisała na razie bardziej dla siebie, bo i tak nie mam czytelników, i wiesz co? Takie nastawienie mi pomogło. Przestałam się zadręczać, że nikomu to się nie spodoba i nikt nie będzie chciał tego czytać. Po prostu piszę i mam to gdzieś. Piszę szczerze, co czuję i co mi przyjdzie do głowy. Nie ukierunkowałam się na jeden główny temat, bo na razie szukam swojej niszy… i jest mi z tym dobrze. Wszyscy mówią “Pisz o jednej, podstawowej rzeczy i tylko od czasu do czasu zahaczaj o poboczne tematy”, ale ja ich nie słucham. Wiem, że blogi eksperckie są najcenniejsze, ale ja nie jestem jedną rzeczą, nie jestem jednym tematem, ani nawet jednym działem! Ja jestem zbiorem tego wszystkiego, więc na razie nie mogę się w ten sposób ograniczać. Nie uważam się też za eksperta w żadnej dziedzinie. Po prostu przeżyłam kilka rzeczy, o których mogę opowiedzieć, bo może to komuś pomóc. Wiem, że moje pisanie pomoże co najmniej jednej osobie – mi. Dopiero niedawno zrozumiałam, że dla tej jednej osoby naprawdę warto to robić.

  2. Świetny wpis! Skłania to refleksji i pomógł mi zrozumieć że warto iść do przodu choćby nie wiem co, nie wolno szukać wymówek. Sama mam z tym problem o staram się przezwyciężać swoje słabości. Bardzo podoba mi się ten blog i uważam że masz naprawdę ogromny talent do obserwacji otaczającego Cię świata. Pisz dalej i inspiruj kolejnych!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *