jak odróżnić miłość od przyzwyczajenia

Jak odróżnić miłość od przyzwyczajenia w związku?

Nie kochała go. Szumiało jej w głowie, kiedy tylko o tym myślała. Chciała zagłuszyć te myśli, wytańczyć je w nocnym klubie i zapić mocnym drinkiem. Mówiła: to się jeszcze zmieni, tak nie można, jestem złym człowiekiem, człowiekiem pozbawionym miłości. Była z nim długo. Poznali się przez naszą-klasę, wymienili kilka wiadomości, później się spotkali. Brakowało namiętności, ale było całkiem przyjemnie. Jak u babci na obiedzie, kiedy słucha się niemal zapomnianych historii. Jak podczas picia kompotu truskawkowego, który kojarzy się z dzieciństwem. Było stabilnie i miło. Tego się trzymała.

Przyzwyczaiła się do jego obecności. Do mało znaczących słów, które wypadały im z ust i wirowały w powietrzu. Do ciepła jego ciała, wiadomości przed snem i widoku jego samochodu pod domem. Wspólnych posiłków, śmiechu, wyjazdów. Kiedy nie było go obok, odczuwała pustkę. Był jak brakujący element układanki. Jak czułe słowa, które sklejają potłuczoną duszę. Ale go nie kochała. Chociaż był jej potrzebny.

Halo, pomyłka, o miłości nie było mowy

– Jest coraz gorzej. Ale jesteśmy ze sobą naprawdę długo. Tyle dobrych wspomnień mamy, tyle razem przeżyliśmy.

– Chcesz z nim być? Bo wydaje mi się, że nie. Jesteś z nim, ale dobrze wiesz, że tego nie chcesz.

– Spotkałam się niedawno z Adamem. Było miło.

– Nie odpowiedziałaś. Kochasz go?

– Tak, pewnie, że go kocham.

 

– Zdradziłam go. Całowałam się ostatnio z Adamem.

– Przecież mówiłaś, że go kochasz.

– Tak myślałam, tak mi się wydawało. Ale to trudne. Czasem można się pomylić, właściwie nie wiem, co to miłość.

– Okłamywałaś siebie. Już wtedy. Mówiłam ci, że lepiej coś zakończyć, pobyć ze sobą, uwolnić się od myśli, że jak się jest samemu, to się jest mniej wartościowym, no i dopiero coś zacząć. Jakiś nowy związek, znajomość, cokolwiek. Ty się do niego przyzwyczaiłaś, to żadna miłość dziewczyno. I teraz pewnie też miłości nie będzie.

Jak odróżnić miłość od przyzwyczajenia?

Umówmy się, że najpierw jest zauroczenie, łaskotanie w brzuchu, bomba emocji, a dopiero później może być miłość. Ale nie musi. Przyzwyczajenie też się zdarza. Bo przyzwyczaić się jest łatwo, a im dłużej coś trwa, tym trudniej wyobrazić sobie życie bez tego. Poza tym przebudowanie swojej codzienności jest kosmicznym wyzwaniem. To trochę jak burzenie domu i stawianie w jego miejscu nowego.

Przeżyłam przyzwyczajenie, obecnie doświadczam miłości. Jak odróżnić miłość od przyzwyczajenia, skoro związek to nie tylko słodkie buziaczki, picie wina do czwartej rano i kwiaty w każdą rocznicę?

Na miłość nie można się umówić, nie można powiedzieć: postanowiłam cię kochać i tak już zostanie. To coś poza kontrolą. Ale miłość jest jak plastelina, z której ma powstać określony kształt, ludzik, domek albo samochodzik. Najpierw trzeba ją rozgrzać, później z niej lepić. Jeśli pozostawi się ją samej sobie, zupełnie nic się nie stanie. I tak właśnie jest z miłością – trzeba o nią dbać, kiedy zaiskrzy i człowiek pomyśli: to jest to.

Miłość bywa trudna, owszem. Bo kiedy się kocha i idzie z kimś przez życie ramię w ramię, zwyczajnie nie można się zatrzymać na którymś skrzyżowaniu i powiedzieć: słuchaj laska, fajnie było, ale ja skręcam w prawo, a ty idź w lewo. Trzeba wybierać drogę razem. Z czegoś zrezygnować, coś dostać w zamian. Ale miłość to taki klej, taka substancja, która krąży w całym ciele. Nie sposób nie zauważyć jej istnienia. I wówczas nikt nie zadaje sobie pytań: czy to jest miłość? Raczej: czy mimo miłości, to związek dla mnie? Czy wszystko między nami okej? Czy dostatecznie się staramy?

Szalenie trudno jest się rozstać, kiedy ludzie czują, że się do siebie przyzwyczaili, chociaż brakuje między nimi miłości. Ale nie należy uciekać przed myślą, że to nie jest to, że to żadna miłość, tylko przyzwyczajenie. Albo lęk przed samotnością.

Należy uświadomić sobie jedno. Zawsze, ale to absolutnie zawsze jest się wartościowym człowiekiem, który nie musi wzbogacać swojego życia partnerem, domem i dzieckiem, żeby żyć szczęśliwie. Każdy pragnie czegoś innego i niedobrze jest ulegać presji otoczenia, słuchać rad, takich jak: zrób sobie dzidziusia, to wreszcie będziesz miała dla kogo żyć, zegar biologiczny cyka, jeśli nie masz męża, to znaczy, że nikt cię nie chce, więc zrób coś ze sobą. Chyba, że ma się ochotę siedzieć w słoiczku nieszczęść, jak ogórek kiszony i obserwować, jak innym cudownie się żyje.

Przyzwyczajenie to stan, w którym człowiek chętnie ruszyłby się z miejsca, zmienił coś, jednak jest jak jest. Na początku może być nawet okej. To jak leżenie w łóżku. Miło, kołderka pachnie. Ale jak się przesadzi, to kręci się w głowie, ma się odleżyny, a życie ogląda się wyłącznie na ekranie telewizora.

Przyzwyczajenie, i co dalej?

Niektórzy mówią, że nawet do bólu można się przyzwyczaić. Ja się na przykład przyzwyczaiłam do późnego wstawania. Nie istnieję przed godziną jedenastą i pewnie trochę to potrwa, zanim zacznę wstawać jak normalny człowiek po dwudziestce, a nie jak dzieciak, który szuka kozy w nosie i patrzy w sufit, zanim mama mu nie włączy bajki. I nic się nie zmieni, dopóki nie zacznę coraz wcześniej nastawiać budzika albo chodzić spać po wieczorynce.

Do człowieka też się można przyzwyczaić. Bez względu na to, czy jest uczucie, czy dobrze się w związku układa i czuje się satysfakcję z relacji. Im więcej ma się kogoś w swoim życiu, tym trudniej to życie jest wyobrazić sobie bez niego. Jeśli niemal każdy dzień spędzało się razem, dostaje się w twarz z otwartej dłoni, gdy to się zmienia. Brakuje dźwięku telefonu, kiedy przychodzi wiadomość i tego konkretnego imienia na wyświetlaczu. Brakuje codziennych rozmów, czułego głosu, śmiechu. Spotkań, odgłosu chodzenia po pokoju w ten specyficzny sposób. I owocowej herbaty na półce.

Można kogoś kochać i się do niego przyzwyczaić, ale można też nie czuć zupełnie nic, ale wciąż być przyzwyczajonym. I ta druga możliwość jest o tyle tragiczna, że tkwi się w związku, którego się tak naprawdę nie chce. Którego być może powinno już nie być. Nie warto zamykać oczu, jeśli wewnętrzny głos szepcze: to nie jest miłość, nie czujesz nic, zmień coś.

Nie warto siebie oszukiwać. Zmiany są niewygodne, ale jeśli związek opiera się wyłącznie na przyzwyczajeniu, trzeba ruszyć tyłek i próbować go naprawić albo zakończyć. Bo łatwo jest połknąć motyle i głosić wszystkim, jak piękne jest zauroczenie, a później miłość. Ale równie łatwo jest je wypluć, zdeptać i udawać, że nigdy się ich nie widziało.

M.

INNY TEKST: Sposób na zakończenie związku i historie rozstań


Kliknij w obrazek i dołącz do mojej grupy Dyskusje na poziomie!

Kliknij TUTAJ, aby polubić mój fanpage!

TUTAJ, żeby obserwować mój Instagram!

8 przemyśleń nt. „Jak odróżnić miłość od przyzwyczajenia w związku?

  1. Hm Widać że ta para nie miała przyszłości. A gdzie wspólne spacer? Gdzie są te wspólne oglądanie filmów? Gdzie jest wspólne rozwiązywanie problemow? Gdzie jest czułe opieka nad sobą? To chyba brakuje w większości związków.

    1. Najpierw rozmową o tym, że jest nie tak, jak być powinno. Później wspólnie można ustalić, co zrobić, żeby było lepiej. Które sfery są totalnie zaniedbane. Trzeba pomyśleć, czy to ma jeszcze sens. Czy warto podjąć walkę o związek.

      Można spróbować nietypowo spędzać czas, mówić sobie o swoich emocjach i przemyśleniach, próbować od nowa ‘wzniecić ogień’. Jeśli się nie uda, oznacza to, że związek nie ma sensu.

  2. Związek to jest praca, praca, praca. To nie jest tak, że dostajemy od życia coś, co nigdy się nie zmieni. Obserwuję wśród kobiet dążenie do doskonałości. Do szukania księcia z bajki. Intryguje mnie to i smuci jednocześnie. Związek, miłość nie są dane raz na zawsze. Lubię mówić, że trzeba ciągle dokładać do pieca – i nie chodzi tu tylko o namiętność, która przecież też się po latach zmienia. Fajnie, że poruszyłaś ten temat. Myślę, że jest szalenie ważny – zwłaszcza dla osób w związkach z długim stażem.

  3. Dobrze się to czyta ,zwłaszcza kiedy ktoś jest na etapie rozmyśleń i walki samym z sobą i swoimi przemyśleniami czy to właśnie miłość. Świetny tekst .Pozdrawiam : )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *