błędy w związku

Poważny błąd popełniany w związkach

Siedzieli na wprost siebie przy kuchennym stole. Ona z obrzydzeniem wpychała do ust łyżkę z rosołem, który w lodówce przeleżał kilka dni. Chciałaby rozbić swój talerz o podłogę, starannie umytą cuchnącym środkiem. Cisnąć nim z całych sił i wsłuchiwać się w odgłos tłuczonego szkła. Patrzeć, jak makaron pełza po całej kuchni, niczym dżdżownice. On wpatrywał się w ekran laptopa, bezmyślnie. Udawał, że wczytuje się w artykuł o polityce, o tych dupkach z rządu, co im się wydaje, że cuda czynią, a tak naprawdę myślą wyłącznie o sobie. Cisza w pomieszczeniu była coraz cięższa. Jak kupka kołder, którą ktoś przykrywa człowieka latem, kiedy jest małym brzdącem – pomyślał. Nie rozmawiali, nie mówili do siebie od dawna. Tylko czasem, o jakichś pierdołach. O tym, że śmieci trzeba wyrzucić, bo cuchnie w mieszkaniu, jak na wysypisku. Że trzeba zrobić zakupy w Tesco i umyć mopem podłogi. Gówno, nie rozmowy.

Nie pamiętali, kiedy to się zaczęło. Ale było gorsze od każdej odbytej dotąd kłótni. I szalenie trudne do przerwania.

Pograjmy w ciszę, kochanie

– Nie rozmawiamy od kilku dni.

– Co się stało?

– Wiesz, pokłóciliśmy się, on narobił głupstw, obraził mnie, więc ja mu nawet nie odpisuję, nie odbieram telefonu. Nie wiem, co z nami będzie. Nie wiem, czy to jeszcze jest związek. Może wszystko już się skończyło. Tylko wciąż to do mnie nie dociera.

*

– Będę milczeć. Niech się domyśli, niech się sam domyśli o co mi chodzi. Niech pocierpi, poczuje się jak ja, kiedy tak robi.

– Ale on może nie wiedzieć, dlaczego jesteś zła.

– To coś z nim nie tak, serio. Jak można takich oczywistości nie czaić? Jak?

*

– Moi rodzice? Oni mieliby ze sobą o czymś rozmawiać? Ojciec potrafi tylko spoliczkować kogoś chamskim komentarzem. Siedzi sam, czasem wydaje rozkazy. Matka też woli być sama. Nie wiem, kiedy ostatnio dyskutowali.

– To śpią chociaż w jednej sypialni? Macie duży dom.

– Tak, w jednej.

– Nie potrafię ich tam sobie wyobrazić.

– Ja też. Oni się nie kochają. Myślę, że nigdy się nie kochali. Zeszli się, bo musieli. Bo trzeba było stworzyć małżeństwo. Mieć dzieci, zająć się gospodarstwem. Starzy już nie wyrabiali.

*

– Odrzucałam połączenia, kiedy dzwonił. Byłam na niego wściekła. Zachował się żałośnie. Znowu odmówił spotkanie. Aż odebrałam i mu powiedziałam, że nie chcę już z nim być, że jestem zmęczona. Wyobraź sobie, że on mi na to odpowiedział: okej, mhm, okej.

– Naprawdę?

– Ale byliśmy jeszcze razem. Przez chwilę. Kilka tygodni. W ogóle mało zawsze mówiliśmy o swoich potrzebach, przemyśleniach, o tym, co nas boli. Opowiadaliśmy sobie o bzdurach. Codziennych bzdurach i innych ludziach. To był błąd.

– No, był.

– Ludzie często popełniają takie błędy w związku. Myślą, że wystarczy z kimś być. Że liczy się obrączka na palcu, wspólne konto i mieszkanie. A jeśli tylko to jest ważne, to żaden związek. To układ.

Kilka myśli o niemówieniu

Można z kimś być, nawet latami, jednocześnie go nie znając. Mówić do niego, ale nigdy nie wprost, nigdy o ważnych sprawach. To trochę tak, jakby jeździło się samochodem wyłącznie pobocznymi uliczkami i nie trafiało do zamierzonego celu. Do którego prowadzi główna droga. Jakby parkowało się co kilka minut, żeby zjeść lody, wyrzucić papierek do śmieci, kupić sobie gumy do żucia. Bez myślenia o tym, co istotne.

Nie jest trudno chodzić z kimś za rękę, całować go po szyi, kupować mu drobne prezenty. Jeździć z nim na wakacje, ganiać na bosaka po podwórku i karmić świeżymi jagodami. Opowiadać mu żarty, dziwne historie, żalić się na nieudany dzień w pracy i kilka kilogramów za dużo. To normalne, szczególnie w świeżych związkach, które nie przegniły od zaniedbania. Trudniej jest mówić o tym, co wspólne i drażni, jak drzazga w palcu.

Trudniej jest wyzbyć się dumy, dopuścić myśl, że ta druga osoba może nie zauważać problemu, może myśleć inaczej. I jej o tym powiedzieć. Trudniej jest zrozumieć się wzajemnie – swoje wybuchy, słabości, dziwne zachowania. Zbliżyć się do siebie, popatrzeć w oczy i powiedzieć o wszystkim, co dręczy. Bo w każdej głowie siedzą jakieś potworki. Tylko trzeba pozwolić im się wydostać.

Nie jestem zwolenniczką cichych dni. Obecnie nie byłabym zdolna do tego, aby nie mówić lubemu o ważnych sprawach i swoich odczuciach. Jednak kiedyś potrafiłam nie rozmawiać z innymi ludźmi, obrażać się, kisić we własnym gniewie, oddalać się od nich bez wyjaśnień. Bez rozwiązania problemu. Bez krytycznego spojrzenia na siebie. Mogłam nie odbierać telefonów i przytakiwać koleżankom na ich opowieści o obrażaniu się na mężczyzn. Myślałam, że tak jest dobrze. Że cisza to najlepsza kara.

Poważny błąd

Istnieją ciche związki, ciche małżeństwa. To ludzie, którzy rozmawiają o cenie masła, zamiast o tym, że dawno się nie kochali, chociaż o tym marzą. Oni od początku nie nauczyli się ze sobą rozmawiać. Nie wiedzieli, że szczerość jest najważniejsza. Że lepiej jest powiedzieć partnerowi: jestem zła na ciebie, bo dotknęły mnie twoje żarty o mojej wadze, chciałabym o tym pomówić, zamiast milczeć i dokuczać sobie.

Sztuką jest żyć razem, nie tylko obok siebie. Kiedy zaczęłam się spotykać z lubym, wiedziałam, że więcej tego samego błędu nie popełnię. Uczyłam go rozmawiać, chociaż bywał oporny. Mówił mi wówczas: ale ja tak nigdy nie robiłem, nie musiałem nikomu mówić o tym, co myślę, co czuję, jak jest. I pewnie nie mówiłby dalej, gdyby nie to, że się zawzięłam. Wbijałam do głowy, że jak jest na mnie zły, to ja chcę znać powód. Jak jest mu przeze mnie smutno, powinien mi o tym powiedzieć. Jak ma inne zdanie od mojego – to dobrze, niech mówi, niech się do mnie nie dostosowuje, nie próbuje mi się przypodobać podobnym myśleniem. Teraz sądzę, że to sukces, że osiągnęliśmy razem sukces. Kto wie, czy byłoby nam tak dobrze, gdyby nie te starania o rozmowy o wszystkim.

Dlatego brak rozmowy o ważnych sprawach uważam za poważny błąd.

Wyobrażam sobie parę, która stoi naprzeciw siebie. Każdy cichy dzień, każda nieprzegadana sprawa, która siedzi w głowie i powinna wyjść na powierzchnię – to krok w tył zrobiony przez partnerów. Aż są tak daleko, że przestają się dostrzegać. Nie myślą o sobie, nie starają się zrozumieć. Im więcej kroków w tył, tym większe szanse, że pójdą innymi drogami.

M.


Kliknij w obrazek poniżej i dołącz do grupy Dyskusje na poziomie!

Aby polubić mój FANPAGE, kliknij TUTAJ!

7 przemyśleń nt. „Poważny błąd popełniany w związkach

  1. Bardzo ważny temat poruszyłaś. Czytam już któryś tekst w tym tygodniu dotyczącego tego, że ROZMOWA to fundament. I niech powstaje ich jak najwięcej! Komunikacja jest najważniejsza czy to w związku czy w ogólnie pojętych relacjach interpersonalnych. Bez rozmowy nie ma niczego.

  2. Cześć.

    Coś w tym jest. Rozmowa to podobno podstawa związku, ogółem jakiejkolwiek relacji, nieważne, czy to przyjaźń, czy miłość. Zauważam, że ludzie wolą wiele rzeczy przemilczeć, przymknąć na nie oko. Ba, sam tak dosyć często robię, kiedy chcę uniknąć bezsensownej kłótni. Ale potem to się tylko zbiera, zbiera i zbiera…

    Pewnie też ludziom jest trudno otworzyć się. Dla wielu osób mówienie o uczuciach jest oznaką słabości. Nigdy nie usłyszałem w mojej rodzinie słów „kocham cię”, kierowanych do drugiej osoby. To trochę dziwne, ale tak jest. Dziadkowie, rodzice, wujostwo.

    Pozdrawiam serdecznie,
    graf zer0.

  3. Piękny post, cieszę się że ktoś – i to kobieta – o tym mówi. My babeczki mamy jakąś dziwną cechę, która sprawia, że lubimy się boczyć i liczymy, że nasz mężczyzna się domyśli, o co nam chodzi, lub co gorsza, karzemy go w ten sposób za ‘niesubordynację’. To nie związek, tylko jakaś chora, toksyczna relacja ‘ofiara – kat’! Żaden facet długo w takim czymś nie wytrzyma. Komunikacja!!! W końcu jesteśmy partnerami, tak czy nie?!

    Kudos za ten post, trzeba na ten temat więcej mówić, bo rozwalamy fajne związki, które mógłby mieć przyszłość, gdyby nie babska zawziętość.

  4. fajny i mądry tekst. zgadzam się w 100% i sama taką zasadę nauczyłam się stosować w związku, oboje z partnerem się nauczyliśmy, po 9 latach każdy kolejny rok wydaje się jeszcze lepszy 🙂

  5. Bardzo ładny tekst, Marto, brawo :). Dobrze jest być z kimś, z kim można wspólnie milczeć, a to milczenie nie jest krępujące czy niezręczne, tylko miłe. Ale szczerość rozmów w związku – prawdziwa, powiedziałabym: intymna, bliska komunikacja – to silny fundament na lata; tak myślę :).

    Pozdrawiam serdecznie :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *