żyć tu i teraz

Moje postanowienie – łapać każdą chwilę

Jesteśmy zaprogramowani na nieustanne myślenie o przyszłości. Cholera, kogo obchodziłaby codzienność, która najczęściej smakuje pomidorową i serkiem śmietankowym na kanapce? Obowiązki, nuda, smutki. Dlatego uciekamy w coraz to nowsze wyobrażenia o przyszłości, w których życie wygląda jak na ekranie. Jest kosmicznie piękne i przypomina opalone nogi modelek albo błękit mórz. Kiedy byłam młodsza, uzależniłam się od uprawiania umysłowego sportu, a zwałam go: co będzie jutro, w co się ubiorę, kogo poznam, a może… Mogłam spędzić na myśleniu cały dzień, zupełnie nie analizując, co dzieje się wokół mnie. Jeżeli coś nie było mocne, warte przeżywania, dlaczego miałoby zaprzątać moją głowę?

Tyle, że to nie ja ustalałam, co można nazywać mocnymi wrażeniami. Bombardowana niezliczoną ilością przekazów, jak powinnam postrzegać swoje życie, zatraciłam siebie. Wciąż można poczytać albo posłuchać o tym, że nieposiadanie sporej kasy oznacza bycie frajerem, a piękna kobieta jest dopełnieniem sukcesu mężczyzny. Albo o produktywności. O harowaniu dzień i noc, by mieć piękną przyszłość. Tfu, nie piękną. Pełną bogactwa. I ja w pieniądzach, szczególnie w posiadaniu ich w satysfakcjonujących ilościach, nie widzę nic złego. Natomiast martwi mnie, że jeśli wakacje, to tylko na Malediwach, a jeśli mąż, to bogaty, albo przynajmniej z planem na biznes. Co oznacza, że teraźniejszość jest łyżkę soli warta. Liczy się przyszłość.

Motywacyjny bełkot i ciągłe planowanie

Już w dzieciństwie wpycha nam się do głowy, że przyszłość jest szalenie ważna i należy możliwie najwcześniej podjąć decyzję, kim chce się być. Bo inaczej można zostać przegrywem, człowiekiem bez sukcesu. Idea planowania kolejnych dni w miesiącu jest o tyle dobra, że wpływa pozytywnie na realizacje postanowień. Wpisując do kalendarza, że w przyszłości mam ważne spotkanie albo egzamin, mogę się do nich odpowiednio przygotować. I to jest fajne, potrzebne. Jednak nie warto, naprawdę śmiem sądzić, że nie należy zapychać sobie tego kalendarza po brzegi przeróżnymi czynnościami, których niewykonanie będzie budzić frustrację. Tylko dać się ponieść spontaniczności, przeżywaniu.

Tylko co z teraźniejszością? Jak się nauczyć dostrzegania w niej pozytywów? Na pewno nie pomaga w tym motywacyjny bełkot, skupiony przede wszystkim na przyszłości. Na odrealnionej przyszłości. Myślę, że dobra teraźniejszość, świadomość tego, co się wokół dzieje, przeżywanie życia z całych sił, bardziej rzutuje na dobrą przyszłość, niż wszelkie katorgi z myślą o przyszłości.

Oddzielenie własnych potrzeb od tych powszechnych i stworzenie fajnej teraźniejszości, która nie musi przypominać promowanej w sieci, jest sukcesem. To duży problem naszego społeczeństwa, naprawdę. Istnieje wiele osób, które czują się źle w swoim życiu, ponieważ nie mają minimalistycznie urządzonych wnętrz, świecących kulek w jakimś materiale, drogich perfum i owłosionych butów. Nie potrafią łapać chwili, zatruwają swoją głowę konsumpcyjnymi marzeniami.

Mam wrażenie, co mnie cholernie smuci, że głównym celem są pieniądze i ciągły rozwój nastawiony na niebywałe sukcesy. Oczywiście, że też chcę się rozwijać. I całkiem nieźle zarabiać. Ale zatraciliśmy gdzieś romantyczność i radość z rzeczy prostych. Nie doceniamy tak bliskości, siły więzi, rodziny, kanapek ze smalcem i biegania po trawie. A leżenie na kocu, choćby samotnie, i obserwowanie natury albo myślenie o pierdołach, to strata czasu. Zamiast tego można przecież ćwiczyć jogę, pobiegać z przyjaciółką i rozplanować zadania na kolejne tygodnie.

Żyć tu i teraz

Obiecałam sobie, że będę przeżywać to, co się dzieje wokół mnie. Uważnie. Że nie zadręczę swojej głowy planami, na które zupełnie nie mam ochoty. Przede wszystkim te moje marzenia o przyszłości stworzę w oparciu o własne potrzeby, bez wsiąkania trendów, niczym gąbka moczona w wodzie. Jednak to cholernie trudna umiejętność. Wymagająca pracy. Świadomości.

Wczoraj przez chwilę padał deszcz, ale na ogół było ciepło. Dawniej spałabym do jedenastej, bo to sobota, trzeba korzystać z możliwości nieistnienia. Jednak wstałam po ósmej. Wepchnęłam tyłek w różowe, dmuchane kółko i weszłam do basenu. I to było cudowne, że zamiast marzyć w tym basenie o niebieskich migdałach, skupiłam się na swoich odczuciach. Na słońcu grzejącym moją twarz i zimnej wodzie. Na lekkim falowaniu wody. Śpiewie ptaków. Przesuwających się chmurach. I na lubym. Zapamiętałam dokładnie jego uśmiech, dotykałam stopami jego ciała. Śmiałam się. Nie pozwoliłam, aby moje plany przyćmiły mi magię poranka. Nie dałam im się wkraść do swojego umysłu, a naprawdę należę do osób, które są na ogół przytłoczone ilością swoich pomysłów.

W moim postanowieniu, oprócz miażdżącej ilości pomysłów na przyszłość, przeszkadza mi często potrzeba życia w wirtualnej rzeczywistości. Mówią mi, że telefon to przedłużenie mojej dłoni. Z umiarem, to nic złego. Dlatego walczę również o umiar. W najbliższym czasie mam zamiar przestać śledzić wiele stron, które nic nie wnoszą do mojego życia. I nie łapać co chwilę telefonu, natomiast skupić się na codzienności.

Przeżywać złe doświadczenia

Sztuką jest także przeżywanie z całych sił tego, co nieprzyjemne. Łatwiej jest udawać, że nic się nie dzieje. Wypić kilka lampek wina, wymyślić sobie dodatkową pracę, żeby tylko nie myśleć. Nie musieć zmierzyć się z codziennymi problemami. Jednak śmiem sądzić, że uważne ich analizowanie i przeżywanie jest równie ważne, co łapanie dobrych chwil. Pozwala na wyciąganie wniosków, niepopełnianie tych samych błędów, świadome życie.

Mimo tego, że stworzyłam z lubym związek moich marzeń, zdarza nam się mieć problemy. Te dotyczące naszej relacji, ale też inne, związane z nauką, pracą, pasją, rodziną i znajomymi. Żadne z nas nie myśli wówczas: ach, olać to wszystko, samo się ułoży, a teraz chodźmy zrobić coś innego. Musimy dojść do sedna problemu. Siedzimy w nim, choćby przypominał pełzające w błocie robactwo. Jesteśmy tu i teraz.

Codzienność, codzienność

Nie musimy żyć, jak gwiazdy popu, żeby mieć ciekawe życie. Żeby łapać chwile i cieszyć się z nich. Cudowny jest dotyk psiego futerka, zapach szyi mojego mężczyzny, uczucie, które towarzyszy mi, gdy odkrywam w sobie coś nowego. Chciałabym, by więcej ludzi zamiast skupiać całą swoją energię na celach, dostrzegało swoją rzeczywistość. Wciąż brakuje mi na ulicach życzliwości, uśmiechu. A wśród znajomych zainteresowania się tym, co przyjemne, a nie na swoich porażkach.

Oczywiście, że codzienność nie jest idealna. Nie powinna taka być. Przynajmniej ja nie chciałabym życia, które jest proste, jak pstryknięcie palcem. Potrzebuję przeżywać. Odczuwać najróżniejsze emocje. Doświadczać się. Spadać na tyłek, a później podnosić się, bo wierzę we własną siłę. Życie powinno być przyjemne. Ale nie powinno być proste.

M.


Jeśli spodobał Ci się tekst, wpadnij na mój FANPAGE!

Zdjęcia wykonało dla nas REC STUDIO. Chodźcie na ich bloga, żeby pooglądać więcej fajnych zdjęć (KLIK). 

9 przemyśleń nt. „Moje postanowienie – łapać każdą chwilę

  1. Bardzo mądry tekst. Ja też często łapię się na tym, że nie zwracam uwagi na to co tu i teraz, tylko wybiegam gdzieś myślami do przodu…

    A poza tematem to jesteś tak piękna, że nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia. 🙂

    1. Uwielbiam małe rzeczy w życiu codziennym 🙂 Takie właśnie pierdoły, które normalni ludzie żyjący w biegu często pomijają. Np. posiedzenie razem, obejrzenie wspólnie filmu, zrobienie czegoś miłego dla drugiej osoby, nawet jeśli są to tak błahe sprawy jak ścielenie łóżka czy robienie kolacji 🙂 Przepiękne zdjęcia, wyglądasz zjawiskowo!

  2. Nic nie będę dodawać, ten tekst ma w sobie wszystko co, myślę nie jeden z nas głęboko w sobie skrywa. Ja napiszę tylko, że taniec w ciepłym deszczu to cudowne uczucie. 🙂 A, że byłam akurat w pracy to była dla mnie chwila relaksu. Wyobrażacie sobie miny współpracowników? Bezcenne.
    O pada deszcz? To ja idę na przerwę i czmychnęłam na deszcz, tańczyć z własnymi myślami. I wiecie co? Czułam się zajebiście wolna od wszystkiego. Tylko ja i natura. To jest piękne, dostrzegać szczęście w małych rzeczach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *