Pokonać zazdrość

Zasnął. Patrzyła na niego z niesmakiem. Te dżinsowe spodnie na jej ulubionej pościeli. Najchętniej zdjęłaby mu je i pocięła na niewielkie kawałki, a później wrzuciła do kosza w obskurnej kuchni. Usłyszała dźwięk wibracji jego telefonu. Uśmiechnęła się i powędrowała dłonią po miękkich poduszkach, aby znaleźć niewielkie urządzenie. Kupił sobie to cacko niedawno. Odblokowała ekran. Wyświetliła się wiadomość od niezapisanego numeru. Otworzyła. Poczuła się, jakby ktoś złapał jej serce w dłoń i ścisnął z całych sił. Przeczytała kilkanaście wiadomości. Każda była równie bolesna. Jak siarczysty policzek, którym niegdyś wybudziła ją ze snu o dobroci i harmonii gimnazjalna koleżanka. Suka – pomyślała i przygryzła wargi. Obrzydzenie wstrząsnęło nią. Złapała długopis i zapisała numer. Pragnę cię – szeptała przeczytane przed chwilą słowa. Pragnę.

Zakochać się? Szaleństwo! – Zwykła mawiać przyjaciółkom, kiedy było już po wszystkim. Po tym całym syfie, który śmierdział zgnilizną i miał słony smak łez. Zazdrość. Poznała doskonale jej moc. Wkradała się wszędzie. Nie sposób było ją zwalczyć.

Mężczyźni, którzy dekolty chcą podziwiać wyłącznie w domu

– Nie wyjdziesz w tej bluzce!

– A właśnie, że wyjdę! Ojcować ci się zachciało? Ile ja mam, cholera, lat? Piętnaście?

– Chcesz pokazywać wszystkim swoje cycki? O to ci chodzi?

– Lubię tę bluzkę, daj mi spokój.

– Gówno prawda! Lubisz, jak się na twój widok ślinią te świnie na ulicach!

Cisza.

– Przy-znaj się!

– Dłużej z tobą nie wytrzymam. Widzisz co zrobiłeś? Płaczę przez ciebie! Płaczę!

Kiedy w życie wkrada się zazdrość

Gdyby się ktoś zapytał mnie, czy można z kimś być i nie doświadczyć nigdy zazdrości, prychnęłabym w odpowiedzi. Ba, zaśmiałabym się. Przecież nie każda zazdrość posiada niszczycielską siłę. Nie sprawia, że zabrania się wychodzić partnerowi z domu. Nie oznacza sprawdzania jego telefonu. Ani nie ciągnie się przez życie, jak kredyt zaciągnięty na wymarzony dom. Jednak zwykle wstyd mi było, że nie odrzucam zazdrości, kiedy ledwo kiełkuje. Że pozwalam ją sobie odczuwać. I mówić o niej, bez zgrywania twardzielki.

Zdarzyło mi się w życiu być z mężczyzną, który nie wyobrażał sobie, że mogłabym pójść dokądkolwiek sama. Z przyjaciółkami. Ze znajomym. Późnej znowu spotykałam się z przypadkiem, który mogłabym nazwać: rozmawiam z tobą, kiedy chcę, na ogół mam cię w dupie. Nietrudno się domyślić, że wówczas targała mną zazdrość. I strach, że się posypie, że będę odrzucona. Owszem, naiwne. Posypało się.

Rozmawiałam czasem o zazdrości z innymi kobietami. Ich głosy okazują się być podobne. Są rozdrażnione oglądaniem niemal nagich lasek w mediach społecznościowych, ponieważ czują, że daleko im do lansowanego ideału. Nie lubią, kiedy do ich partnerów piszą koleżanki. Nie wyobrażają sobie długiego wyjazdu mężczyzny z kumplami bez ich udziału. Mają ochotę zrobić kotlet mielony z dziewczyn, które podrywają zajętych facetów. Czasem im się nie dziwię.

Również bywam zazdrosna o inne dziewczyny. Zwykle irracjonalnie. Bezpodstawnie. Niemniej zwykłam analizować przyczyny zazdrości. Zastanawiać się, czy jakiekolwiek moje obawy mogą się spełnić. Czy mam na to wpływ.

Nie łapię za telefon lubego i nie czytam jego rozmów. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nigdy tego nie zrobiłam. Ale już nie robię. Czuję, że mu ufam. Nie chcę mu także niczego bronić. O swojej zazdrości mu mówię. Nie wstydzę się jej. To działa.

Pokonać zazdrość

Zazdrość jest wtedy, kiedy mężczyzna ma ochotę ubrać swoją kobietę w grubą bluzę, bez względu na kosmicznie wysoką temperaturę na zewnątrz. Ale nie tylko. Zazdrość może być delikatna, a nawet potrzebna. To sygnał, że pojawił się w związku ktoś niepożądany. Choćby w chwili, gdy nieznajoma dziewczyna zalotnie spogląda na mężczyznę w towarzystwie swojej partnerki. Warto odróżniać toksyczną zazdrość od tej, która może przytrafić się każdemu. I znać granice, których przekroczenie niszczy związek.

Sądzę, że nie powinno się zupełnie hamować zazdrości, nie mówić o niej, udawać, że nie istnieje. Bycie zazdrosnym, to żaden wstyd. Jednak są rzeczy, których lepiej unikać. To choćby wspomniane przeze mnie wcześniej przeglądnie telefonu, wyrażanie sprzeciwu, kiedy partner ma wyjść z domu, bezpodstawne podejrzewanie go o niebezpiecznie bliskie relacje z kimś, kogo zwyczajnie lubi. Śledzenie go, sprawdzanie jego maili. Wypytywanie znajomych, czy na pewno chodzi w te miejsca, o których wspomina. Chyba, że są ku temu podstawy. Zapobiegawczo niedobrze jest się zabawiać w detektywa.

Usłyszałam kilka razy w życiu zdania, które doprowadzały każdorazowo do malutkich wybuchów pod moją skórą: ty naprawdę nie jesteś o to zazdrosna? Przecież mężczyzn trzeba pilnować! Oni tylko czekają, żeby jakaś ładna dziewczyna im się przydarzyła.

Albo: kobiety są fałszywe i polują na żonatych facetów. Bo skoro zajęty, najwyraźniej warto zwrócić na niego uwagę.

To tylko podsyca zazdrość. Rozumiem, że można mieć niską samoocenę. I przykre doświadczenia z przeszłości. Trudniej jest oddychać pełną piersią, kiedy dawniej ktoś po niej skakał. Dlatego przeszłość z człowiekiem, który zdradzał i nadużywał zaufania, może się przełożyć na kolejne związki.

Każdej relacji trzeba uczyć się od nowa. Rozmowy i zaufanie – to podstawa. Nie jest tak, że jeśli ktoś zawiódł dawniej, to kolejny też zawiedzie. Zazdrość to nie tylko negatywna emocja, z którą należy walczyć. To ostrzeżenie, które jest słuszne bądź nie. Interpretacja zależy wyłącznie od osoby odczuwającej.

Nie chciałabym, żeby zazdrość w moim związku przestała istnieć. Potrzebuję jej, choć to może brzmieć, jak szaleństwo. Nie pokonam jej. Akceptuję, że luby bywa zazdrosny. Mierzę się ze swoją zazdrością i wyciągam wnioski. Czujemy wówczas, że nam na sobie zależy. Chociaż okazujemy sobie uczucia nieustannie, w najróżniejszych formach.

Bo świat bez emocji, nawet tych pozornie negatywnych, przypominałby pejzaż malarza, któremu zabrakło kilku farb.

M.


Kliknij w poniższy obrazek i dołącz do grupy Dyskusje na poziomie!

Aby polubić mój fanpejdż, kliknij TUTAJ!

2 przemyślenia nt. „Pokonać zazdrość

  1. Trudno mi też było pokonać ale z czasem zrozumiałem że nie mam czego się obawiać bo musimy oboje sobie ufać ponieważ na tym się opiera głównie związek a nie na samej zazdrości.

  2. Mam chłopaka. Razem pracujemy w nadmorskim ośrodku. Jak wiadomo, w takim miejscu poznaje się masę ludzi, jednak wyszło tak, że jest tu naprawdę niewielu mężczyzn, więc mój Luby chcąc nie chcąc zakumplował się z płcią piękną. Z jedną z nich chadzał na piwo. Po pracy. Sam. Nie miałam wobec tego zastrzeżeń. No dobra, może delikatne, ale to chyba była ta dobra zazdrość. Bez problemu pozwalałam mu na te ekspady, a dziewczynę bardzo polubiłam, dopóki moje współlokatorki nie zaczęły mówić: “Jak Ty możesz tak spokojnie to traktować? Zwariowałaś! Ani się obejrzysz… X założyła się ze mną, czy będą się całować.” Patrzyłam na to z niedowierzaniem i śmiałam się z ich wymyślnych pomysłów, jednak w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać… Wzbudziły we mnie podejrzenia, chociaż nie miałam ich ani trochę. Miałam ochotę wstrząsnąć nimi i pokazać, że świat i związek nie na tym polega. A ich “przyjaźń”… Szkoda gadać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *