Nie musisz spełniać cudzych oczekiwań

Gdybyśmy wszyscy żyli w sposób, w jaki naprawdę chcemy, bez oczekiwań najbliższych, bylibyśmy najszczęśliwszymi istotami we wszechświecie. Być może wybralibyśmy inną drogę edukacji, chodzilibyśmy na zajęcia tańca, z których śmieje się nasz dziadek, przeszlibyśmy na wegetarianizm. Bez wysłuchiwania, jakie to złe. Jakie niepotrzebne i niepasujące do nas. Zamiast tego oddajemy stery naszej codzienności innym. Zachowujemy się, jakbyśmy posiadali samochód, ale nigdy nie jeździli tą trasą, na którą mamy ochotę. Jakby za kierownicą siedziała nasza mama, tata, babcia i ciocia. I nieważne, że pragniemy czegoś zupełnie odmiennego od nich. Najpierw nas ubierają, decydują o szkole, trują głowę studiami, mówią jaki wybrać zawód, albo co gorsza – partnera.

Tosiu, nie chcę żebyś chodziła na te zajęcia plastyczne, tracisz tylko czas

Mam znajomych, którzy mają różne pasje, skończyli studia wyższe, zarabiają, mają przyjaciół. Są świadomi swoich potrzeb i miejsca w świecie. Ale większość z nich przyznaje, że w którymś momencie przytłoczyły ich oczekiwania innych. Zdali sobie sprawę, jak wiele robią dla kogoś, a nie dla siebie. Ba, te czynności były sprzeczne z ich pragnieniami. Kiedy pytałam się: dlaczego w takim razie to robisz? Słyszałam w odpowiedzi: żeby mieć spokój, nie musieć się kłócić, nie czuć się winnym, żeby rodzice byli ze mnie dumni.

Ale nie tylko rodzina sprawia, że wiele osób gra w cudzym cyrku. Robią to również przyjaciele, znajomi i niezwykle często druga połówka. Słyszałam wiele historii, w których jedna ze stron w związku chciała zrobić ze swojego partnera marionetkę. Albo plastelinowego ludzika. Kogoś, kto będzie spełniać wszystkie oczekiwania. Wyobraźcie sobie, że zaczynacie się spotykać z kimś wyjątkowym, z pozoru nadajecie na tych samych falach, powoli wkraczacie w bliższą relację. I w pewnym momencie, zupełnie niespodziewanie, zaczyna robić się nieprzyjemnie. Okazuje się, że moglibyście się ładniej ubierać, nie spotykać się z dobrym znajomym, bo to tylko strata czasu i zająć się czymś pożyteczniejszym, niż czytaniem książek. Na przykład zarabianiem dobrego hajsu.

Pod oczekiwania można podpiąć również te dotyczące wyglądu i stylu życia, lansowane przez media i łykane przez społeczeństwo. Bez mrugnięcia okiem. Najprawdopodobniej, jeśli nosi się ubrania modne dziesięć lat temu i nietypowy makijaż, wymyślony przez siebie – jest się na straconej pozycji. Ludzie wówczas myślą: och, cóż za dziwak, pewnie wariat, albo biedak, ewentualnie głupek. Co zabawne, cudze oczekiwania stają się naszymi. Nie sądzę, żeby istniał ktoś, kto nie słyszał, że bycie bogatym i osiągnięcie sukcesu zawodowego oznacza szczęście. Że to spełnienie wszelkich marzeń. I dzięki temu można wszystko. Obawiam się jednak, że bycie bogatym oznacza wyłącznie bycie bogatym.

Dlatego wciąż zadziwia mnie, gdy ktoś ogłasza całemu światu, że należy nie spać po nocach, pracować niczym robot, aby mieć pieniądze i sukces. Bo dopiero wtedy można być dumnym z siebie. Bo pozostali ludzie to nieudacznicy. Cholerne nieroby. Gdybym mogła, wykręcałabym w takich chwilach swój mózg, jak żarówkę i mówiła do niego: słuchaj stary, pierdolenie.

I nie chodzi mi o to, że jakiekolwiek oczekiwania wobec siebie są złe. Ani o to, że inni nie powinni mieć względem nas żadnych oczekiwań. Tylko o to, żeby nie robić czegoś wbrew sobie. Albo bez zastanowienia nie wpychać sobie do głowy cudzych przekazów.

Już od dzieciństwa wszyscy wiedzą, co jest dla nas dobre. Rodzice niejednokrotnie nie słuchają swoich dzieci, tłumią ich prawdziwe potrzeby. Mówią: Tosiu, nie chcę żebyś chodziła na te zajęcia plastyczne, tracisz tylko czas. Później te dzieci robią to samo sobie i innym. Bez uwzględniania prawdziwych pragnień.

Nie musisz spełniać cudzych oczekiwań

Dawniej wydawało mi się, że będę zadowolona dopiero wtedy, kiedy inni będą zadowoleni ze mnie. Co oznaczało tyle, że powierzyłam swoje losy wszystkim wokół, wolałam, żeby to oni zlecali mi zadania, albo podejmowali za mnie decyzje. I oceniali, czy moje poczynania są dobre. Poza tym nie odróżniałam własnych oczekiwań od oczekiwań wszczepionych w moją głowę przez media i system.

Absolutnie akceptuję fakt, że ludzie zawsze będą starali się innych nawrócić na dobrą drogę. Będą sypać złotymi radami, nie rozumiejąc czasem, że sypią komuś piaskiem w oczy. Chociaż nie zawsze. Rozumiem, że wobec bliskich osób można mieć oczekiwania. Szczególnie, jeśli dzieli się wspólne łóżko, albo przynajmniej mieszkanie. Tylko nie można cudzego życia traktować, jakby było własnym. Nie można go zatruwać swoimi wyobrażeniami. I zgadzać się na to, żeby ktoś namiętnie robił to z naszym życiem.

W konsekwencji po świecie chodzą istoty ze skwaszonymi minami, niechętnie wykonujące swoją pracę, niekochające swoich partnerów. Lekarze, którzy nie czują ratowania ludzi, natomiast czują pieniądze i znacznie lepiej odnaleźliby się w roli przedsiębiorcy. Nieszczęśliwe matki, które urodziły, bo rodzina wyczekiwała potomstwa. Żony bliskie złożenia pozwu o rozwód, chociaż wychowały się w przekonaniu, że ślub da im prawdziwe szczęście, a ich życie się zmieni. Mężczyźni, którzy w pięknej kobiecie upatrywali się spełnienia swoich marzeń i aprobaty wśród kolegów, a teraz słuchają codziennie: Jaruś, kup mi te buty przez netka, najlepiej zanim wrócę z solarki. Cholera. Czy to nie jest przerażające?

Dlatego ważne jest zrozumienie, że spełnianie cudzych oczekiwań może być tragiczne w skutkach. I uświadomienie innych, jaką krzywdę wyrządzają bliskim, nie pozostawiając im wyboru.

Stwórz własny plan i żyj po swojemu

Wierzę, że szczęśliwe życie to takie, które szkicujemy codziennie w swoich głowach własnym ołówkiem. Nie ma w nim miejsca na wymuszanie różnych czynności, na które nie mamy ochoty. Ani na zastraszanie, że jeśli się czegoś nie zrobi, to będziemy mniej kochani i chciani. W tym życiu nie trzeba zdobywać cudzej aprobaty, robiąc coś niesatysfakcjonującego. Nie trzeba iść do nudnej pracy, bo według rodziców jest jedyną wartościową, ani pobierać dziewczyny z miasta obok, bo wszyscy kumple uważają, że ona albo żadna.

Chciałabym, żeby ludzie zdali sobie sprawę i dyskutowali o swoich potrzebach, bez ślepego spełniania cudzych oczekiwań. I żeby byli bardziej wyrozumiali względem innych. Pozwolili im cieszyć się swoim życiem. Bo to, że coś dla jednej strony jest beznadziejnym pomysłem na życie, nie oznacza, że nie sprawi ogromnej radości drugiej.

M.


Jeśli spodobał Ci się tekst, wpadnij na mój FANPAGE i INSTRAGRAM!

Założyłam wczoraj grupę, której celem jest prowadzenie fajnych dyskusji i integrowanie się, chodźcie TUTAJ!

3 przemyślenia nt. „Nie musisz spełniać cudzych oczekiwań

  1. Wiesz, cholernie zgadzam się z tym postem. Ja niestety mam długą historię takich zachowań. Zawsze spełniałam oczekiwania innych, w tym przypadku rodziców. Dopiero jak skończyłam 30-tkę zdecydowałam się, że z tym kończę. Dobrze, że obudziłam się wystarczająco wcześnie.

  2. Zgadzam się w 100%. Oczywiście niekiedy bywa to trudne postawić na swoim i nie ulec presji otoczenia. Jednak warto, bo wtedy można żyć z zgodzie ze sobą. A przecież to nasze życie, a nie naszej mamy, babci czy partnera…

  3. 100% racji! Znamy osoby, które spełniły te czyjeś marzenia. Czasami marzenia rodziców, rodzeństwa, czy też poddały się presji otoczenia 🙂 Czasami rzuciły to spełnianie w trakcie a czasami doszły do danego momentu, spełniły cel a potem i tak poszły za głosem swojego serca …. Zmiany! Spełniajmy od razu siebie i dostosowujcie swój styl pracy do stylu życia jaki chcecie mieć! Szkoda czasu na cudze marzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *