matkowanie mężczyźnie

Nie bądź matką swojego mężczyzny!

Zegar wskazywał dwunastą. Nie wrócił, chociaż zrobiłaby dla niego wszystko. Choćby miała nie spać, nie jeść i chodzić w brudnych ubraniach. Pragnęła tylko, żeby był szczęśliwy. Pociągnęła nosem. Nie mogła uwierzyć, że siedzi w swoim malutkim pokoju na poddaszu i przeżywa to samo, co w zeszłym roku. Tosia zawsze olewała mężczyzn, a oni wokół niej latali, jak muchy przy chlewie. To niesprawiedliwe. Przypomniała sobie, co jej wczoraj powiedział. Ba, wykrzyczał. Że czuje się, jakby nadal mieszkał z mamusią. Że nie cieszą go jej obiadki, ciągłe zamartwianie się i traktowanie go, jakby był dziesięcioletnim chłopczykiem, który potrzebuje stałej opieki. Decydowanie, co jest dla niego lepsze. Wyręczanie we wszystkich sprawach. Podtykanie mu pod nos gotowych rozwiązań. On chce być dorosły. Koniec kropka.

Oszalał – pomyślała. Czy będzie z kimś jeszcze szczęśliwy? Przecież inne kobiety nie dbają o mężczyzn. Myślą o sobie, swoich sukienkach, paznokciach, książkach i przyjaciółkach. Niektóre nawet nie gotują. Nowoczesne idiotki się znalazły. Będzie tego żałować – szeptała. Wróci.

Chciałbym, żeby przebywała w domu i gotowała mi obiadki

To było w liceum. Siedzieliśmy w klasie i ktoś zapytał, jak powinno wyglądać życie z kobietą. Wtedy jeden z chłopców powiedział, że chciałby mieć kobietę, która zajmowałaby się domem. Gotowałaby obiadki, jak jego mama. Najlepiej równie dobre. O matko, ktoś jeszcze w ten sposób wyobraża sobie związek? – Pomyślałam. Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, jak cienka jest granica pomiędzy byciem matką a dziewczyną. I że sama w tę pułapkę wpadnę.

W skrócie wyglądało to następująco: spotkania, rozstanie, trudny moment w jego życiu, spotkania i matkowanie, kolejne i ostatnie rozstanie. Pierwsze rozstanie było moją decyzją, drugie jego. Wyrósł mi chłopak. Dojrzał, odchował się i poszedł w świat. Szukać partnerki, nie matki. A ja myślałam, że ucząc go matematyki, sprawdzając wypracowania z polskiego i wyręczając w każdej sprawie, stałam się bezkonkurencyjna. Że nawet jeśli to się skończy, ja podejmę ten krok. Dopiero później zrozumiałam, że przyjęliśmy złe role. Ja grałam matkę, on smarkacza.

Gdybym była wyjątkiem, jakimś dziwnym przypadkiem, którego najchętniej przebadaliby amerykańscy naukowcy, najpewniej bym o tym nie pisała. Niemniej wciąż czytam w sieci: ach, mógłby mój facet chociaż o praniu pamiętać. Zrobić coś czasem sam. Wyjść z dzieckiem na spacer, ugotować obiad, wyprasować swoje koszule, iść na zakupy. Ale nieważne. Nie powinnam nawet o tym marzyć. Zazdroszczę innym kobietom, że nie muszą tyle krzątać się w domu i mają czas na przyjaciółki. Ale u nas jest tak. Po prostu.

Rozumiem to. Doskonale pamiętam, jak to jest pragnąć za mężczyznę zrobić wszystko. Wyleczyłam się z tego.

Mężczyzna dwóch matek nie potrzebuje

Oczywiście, że istnieją mężczyźni, którzy doskonale czują się w roli dzieciaka. Niemniej kobiety powinny zdać sobie sprawę, że nie muszą swojemu partnerowi matkować. To zaczyna się niewinnie. Czasem od nadmiaru troski, zamartwiania się o mężczyznę, jakby był nieporadnym stworzonkiem, które może wpaść pod koła samochodu i przybrać postać naleśnika. Niektórzy od takich kobiet uciekają, zanim cokolwiek się zacznie. Pragną partnerki.

Widuję na ulicach pary, w których jedno jest rodzicem, a drugie dzieciakiem.

– Ile razy mam ci to jeszcze tłumaczyć? Naprawdę jesteś taki niemądry?

– Ale…

– Ale musisz się nauczyć, że tak się nie robi.

Naburmuszona mina.

– Nie zachowuj się tak!

Mężczyzna powinien być odpowiedzialny. Zajmować się domem, gotować, mieć swoje zdanie i czuć, że może w różnych sprawach decydować. Inaczej przebiera formę rozpieszczonego smarkacza, który maleje i głupieje. Czuje, że wolno mu być niezdarnym. Głupkowatym. Że zawsze znajdzie jakieś wytłumaczenie na swoje dziecięce zachowanie. Bo może. Najwyżej zostanie okrzyczany lub wyręczony.

Partnerstwo

Obecny związek pozwolił mi zrozumieć, że rozmowa jest ważniejsza od pouczania, wspólna praca bardziej cieszy i sprawia ulgę, a pomaganie jest dobre, dopóki nie zamienia się w wyręczanie. Nie wychowuję lubego, nie mówię do niego w sposób, w jaki matka mówi do dziecka. Nie karzę go. Wiem, że nie potrzebuje nadmiaru mojej troski. On nie jest ze szkła ani z cukru. Nie potłucze się, kiedy napotka przeszkodę. Nie rozpuści się, kiedy życie go sparzy. Żadne z niego zwierzątko ani niemowlak. Nie jest zagubionym szkrabem, którego trzeba uczyć chodzić i trzymać za rączkę. I popełniłabym niewybaczalny błąd, gdybym go w ten sposób potraktowała.

Wówczas nie wychowałabym go na lepszego człowieka, a stłamsiłabym w nim wszelkie cechy, które zdążyłyby już w nim dojrzeć. Pozornie wydawałoby mi się, że postępuje właściwie. Otoczyłabym go ciepłem, nie zdając sobie sprawy, że jest nam za gorąco. Że on potrzebuje powietrza. Dusi się ze mną. I mogłabym myśleć, że uciekł, bo mnie nie docenia. Bo woli kobiety nieczułe, egoistyczne.

Tyle, że mężczyźni pragną partnerek. Kobiet wierzących w ich umiejętności, dyskutujących z nimi na ambitne i głupawe tematy, traktujących ich całkiem serio. Nie jakby byli pluszakami z mięciutkiego materiału. Przeżyli z mamą całe dzieciństwo i część swojej młodości. Dlatego nie potrzebują kogoś, kto będzie traktował ich z góry, płakał, kiedy wyjdą z domu i podtykał pod nos zdrowe obiadki. Chcą równowagi.

M.


Kliknij w poniższy obrazek i dołącz do grupy Dyskusje na poziomie!

Aby polubić mój fanpejdż, kliknij TUTAJ!

3 przemyślenia nt. „Nie bądź matką swojego mężczyzny!

  1. Mądrze piszesz, w pełni zgadzam się. To kobieta powinna znajdywać oparcie w nim. Razem decydować, owszem mają prawo do mienia słabszego dnia. Facet jak i kobieta powinni sobie ufać i to co do zrobienia powinni robić i nigdy nie zawjedzaci partnera.

  2. Bardzo ciekawy i jednocześnie prawdziwy post. Widzę wiele par, a w tym moich rodziców, którzy mają taki schemat zachowań. Poza tym często kobiety chcą za wszelką cenę udowodnić swoją niezależność i pokazać, że są w stanie poradzić sobie ze wszystkim same bez pomocy mężczyzny, lub myślą, że wiele rzeczy zrobią po prostu lepiej. Mężczyzna zostaje wtedy zepchnięty do roli nieudacznika i osoby nieporadnej życiowo. Wiele też zależy od wychowania. Często dorośli mężczyźni nie potrafią sobie zrobić obiadu, uprasować koszuli, czy nastawić prania, bo całe życie byli wyręczani przez rodziców lub wychowywani w stylu “nie biegaj bo będziesz chory”, “nie dotykaj tego bo się oparzysz/skaleczysz”, “nie pomagaj mi bo to jest dla ciebie za ciężkie/za trudne” itd.

  3. Podoba mi się temat tego tekstu, ostatnio właśnie nad takimi sytuacjami myślałam, bo mam w swoi otoczeniu dużo par, gdzie zauważam role: żona-matka i mąż-dziecko, gdzie kobieta wiecznie mówi mężczyznie ,,nie rób tak/nie mów”.
    Myślę, że to często bierze się z wychowania takiej kobiety. Może w domu jest ciągle upominana i ma potrzebę kontynuwować taki schemat u siebie.
    Ogólnie uważam, że troska o dom i codzienne zdrowe obiadki są ważne (szczególnie, gdy kobieta uwielbia gotować), ale mężczyzna powinien troszczyć się również o nią i wypracować jakiś fajny podział obowiązków, bo ja na przykład gotować i sprzątać lubię ale nie znoszę zmywać, czy dbać o auto albo dokumenty – wieczuje gubię jakieś kartki 😛 Taka opieka nad sobą ale nawzajem i nie przesadna podoba mi się 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *