Mylę się, popełniam błędy i jem czekoladę

Wstydziłam się. Czułam się zażenowana swoją niewiedzą, lenistwem, niedoskonałością. Zapamiętałam jedno zdanie, które zdawało się sterować moim zachowaniem. Odzywaj się tylko wtedy, kiedy masz coś sensownego do powiedzenia – usłyszałam wiele lat temu, nie mam pojęcia od kogo. I tak było w latach szkolnych. Nie myślałeś, jak należy? Niedostateczny. Zapytałeś o coś niestosownego? Uwaga. Zboczyłeś z tematu? Śmiech i niedowierzanie. Przecież tylko zachowanie sztywnych ram, poza które nie należało nawet zaglądać, miało sens. Operowanie stosownymi pojęciami. Uczenie dyscypliny i karanie za wszelkie odstępstwa od normy. Mieliśmy wyróść na nieomylnych i pewnych swoich decyzji – na ludzi sukcesu. Nasza życiowa droga miała być przemyślana, zatem pozbawiona błędów i niedoskonałości. Przyjemna, choć pracowita. Dlatego tak bardzo się dziwimy. Nieustannie się dziwimy i wstydzimy, bo im więcej od siebie oczekujemy, tym częściej plączą nam się nogi.

Nie wiem, nie umiem, palnęłam głupotę

W liceum zostałam okrzyknięta głupkiem. Powód był błahy, ale radość koleżanki przerażająca. W domu nie oglądaliśmy telewizji. Nie czuliśmy potrzeby, by to robić. Ani też nie mieszaliśmy się do tego, jak nasi znajomi i rodzina spędzają wieczory. Dla mnie liczyły się książki i przyjaciele. Z polityką nie miałam wiele wspólnego, czasem o czymś usłyszałam, niemniej nie drążyłam, nie analizowałam. I właśnie o politykę i wiadomości ze świata mi się oberwało. Które to powinnam według znajomych czujnie śledzić w telewizji, a najlepiej też w sieci na różnych portalach. Koleżanka zapytała się mnie o zdanie na temat jakiejś afery, której powód był szalenie żenujący. Odpowiedziałam jej, że nie mam pojęcia o czym mówi. Ależ jesteś głupia i żałosna, z taką niewiedzą daleko nie zajdziesz – usłyszałam.

Byłam na siebie zła. Przecież nie chciałam, żeby ktoś postrzegał mnie w ten sposób. Ale denerwowało mnie też, że wystarczyło nie wiedzieć czegoś, aby otrzymać łatkę głupka. Czy naprawdę musiałam się na wszystkim znać? Czy każde wydarzenie musiało mnie interesować? Czy mogłam czegoś nie umieć i nie zostać wyśmianą? Albo powiedzieć coś niemądrego i nie martwić się, czy nie będę z tym zawsze kojarzona?

Często zadawałam sobie te pytania i zawsze odpowiedź brzmiała: nawet, jeśli czegoś nie wiesz albo nie umiesz, nie pozwól innym tego zauważyć. Bałam się, że ponownie zostanę wyśmiana i moje życie stanie się koszmarem, w którym demony wstydu będą pożerać mnie żywcem. Moje zachowanie tym samym było czasem absurdalne. Szkodziłam sobie, choć zupełnie nie miałam o tym pojęcia. Szłam przez życie ze związanymi nogami, stawiając malutkie kroczki.

Nie mówiłam chociażby w języku angielskim, nawet jeśli nie było innej możliwości.Wolałam milczeć wśród przyjaciół, którzy dostosowywali język do zagranicznych znajomych. Ze strachu. Z obawy o to, że się pomylę. Że nie będę znać jakiegoś słowa, albo wyjdzie na jaw, że nie pamiętam wszystkich zasad gramatyki.

Wpadłam w pułapkę doskonałości, sztucznej doskonałości, choć daleko mi do tego stanu było.

Popełniać błędy mogą nieudacznicy, ja wybrałam najlepszą drogę, phi!

Był w moim życiu taki czas, że chwaliłam się samymi sukcesami, natomiast porażki były mi nieznane. Egzaminy zaliczałam na świetne oceny, uczelnię lubiłam. Poza tym nic się nie działo. No właśnie, nic. Nie szukałam nowych dróg, nie próbowałam nieznanych dotąd rzeczy. Zajmowałam się wyłącznie tym, w czym byłam dobra. Przecież ty się w ogóle nie rozwijasz, zatrzymałaś się w jednym miejscu i tak się cieszysz, że wszystko gra, tak jest łatwiej – powiedział mi kilka lat temu znajomy. Oburzyłam się. Miałam marzenia, plany. Chciałam je zacząć realizować. Dopiero później zrozumiałam, że zacięłam się na pragnieniu czegoś, bez stawiania sobie realnych celów. Bez przekraczania własnych granic.

Nie chciałam popełniać błędów. Zachowywałam się tak, jakbym rysowała krzyżyk na wszystkim, co mogłoby mi w życiu przeszkodzić. Unikałam niedogodności i nie pchałam się w nieznane rejony. Rzeczywiście, to był prosty sposób na życie. Nikt ze mnie nie drwił, wszyscy chwalili. Chodziłam w koronie ze sztucznego złota. Czysta, bezbłędna.

Ależ się zdziwiłam, kiedy zaczęłam błądzić, stawiając sobie odmienne wyzwania. Popełniając błędy. Jakbym brodziła w błocie. Było brudno, lepko i ciężko. A jakoś tak swojsko, bliżej poczucia spełnienia.

Kostkę czekolady?

Żyłam w szklanym słoiczku, który samodzielnie próbowałam zakręcić. By był szczelny. Żebym nie musiała zmierzyć się z tym, co nieuniknione w każdym jestestwie, które posuwa się do przodu. Nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim emocjonalnie. Zatem nie dawałam po sobie poznać, że nie wiem, że nie umiem. Nie pozwalałam sobie na błędy. Każde potknięcie oznaczało dla mnie tak intensywne cierpienie, jakby ktoś przywiązał mnie sznurami do słupka na ulicy i postawił obok tabliczkę z napisem: nie udało jej się, znowu. Ale też starałam narzucić sobie pewien rygor. Nie jadłam słodyczy, nie znosiłam bylejakości. Przez kilka lat nie dotknęłam nawet czekolady. Co zabawne – byłam wówczas pulchniejsza niż obecnie. Niemniej ślepo trzymałam się nieswoich pomysłów na życie. Uważałam, że na słodycze rzucają się osoby, które nie potrafią nad sobą zapanować. A ja chciałam być idealna.

Drobne przyjemności, głupstwa, czekolada? Nie, dziękuję.

Mylę się, popełniam błędy i jem czekoladę

Dojrzałam do tego, że mogę się pomylić. Nie wiedzieć czegoś, nie interesować się tym. I mimo wielu prób nie umieć czegoś zrobić. Przestało mnie zwyczajnie interesować, co sądzą o tym inni. Jeśli znowu oni palną jakąś głupotę, staram się nie myśleć o nich, jakby byli głupiutkimi istotkami, które niewiele znaczą. Ktoś może rewelacyjnie władać językami obcymi, ale nie będzie w stanie wykonać prostych matematycznych działań. Dlaczego miałby się tym przejmować? Czy nie chodzi o to, żeby wykorzystywać swoje mocne strony? Szkoła nauczyła nas, że powinniśmy dawać sobie ze wszystkim radę. Otóż – nie powinniśmy. Odnieść to można do każdego obszaru życia, nie tylko do zdobywania wiedzy z konkretnych przedmiotów.

Warto sobie zdawać sprawę ze swoich słabości, ale też próbować nowych rzeczy. Trudno jest nie popełniać błędów, nie wpadać w dołki, jeśli się do czegoś dąży. Dlatego nie próbuję już wyznaczać sobie najprostszej trasy, podczas której się nie spocę, ani nie potknę. Godzę się na klęski. Na smutek, żal, siedzenie pod kołdrą i myślenie o tym, jak mogłabym dany problem ugryźć inaczej. Mierzę się ze swoimi słabościami.

Przestałam żyć także według ścisłych reguł, trendów, cudzych pomysłów na siebie. Jem czekoladę, czasem ćwiczę. Jestem szczęśliwsza, swobodniejsza. Mylę się i nie wstydzę się do tego przyznać. Nie muszę zawsze mieć racji. Bywa że, łapię za dłoń lubego i pozwalam mu wprowadzić mnie w nieznane. I uczę się, dużo się uczę.

Człowieczeństwo jest niedoskonałe, brudne i nieudolne. Nie jesteśmy zaprogramowanymi przez geniusza maszynami, aby się nie mylić. Zawsze będziemy mniej piękni i mądrzy, niż byśmy chcieli. I nie chodzi o to, żeby się na bylejakość godzić. Ale żeby nie wpaść w pułapkę doskonałości. Bo wtedy podróżuje się przez życie idealnymi drogami, bez pięknych krajobrazów za oknem. Bez przygód.

M.


Kliknij w obrazek i dołącz do mojej grupy Dyskusje na poziomie!

Aby polubić mój fanpage, kliknij TUTAJ!

4 przemyślenia nt. „Mylę się, popełniam błędy i jem czekoladę

  1. Bardzo utożsamiam się ze wszystkim, co tu napisałaś – tak jakbym czytała o sobie. Także bardzo długo żyłam wg. zasady “Jeśli nie jestem w czymś dobra, to lepiej w ogóle tego nie robić”. Nie dawałam sobie czasu na naukę, myślałam, że ludzie (i ja także) albo się do czegoś nadają, albo nie. Po latach wiem, że to bzdura a świat nie jest wcale taki prosty. To, że ktoś jest w czymś dobry nie oznacza, że miał do tego jakieś cudowne predyspozycje czy talent. Zaczęłam doceniać ciężką i żmudną pracę. Takiej pokory, cierpliwości i akceptacji dla własnych błędów uczy mnie teraz…robienie prawa jazdy. Wiem teraz, że nie wszystko przychodzi od razu i że łatwe zwycięstwa wcale nie dają takiej satysfakcji jak te ciężko wywalczone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *